Powrót

Rozwój nowych technologii a szanse na zatrudnienie, cz. 2

Artykuł zgodny ze stanem prawnym na dzień: 2014-07-07

„Nawet, jeśli ktoś ma 40 lat, to nie powinno to być żadną przeszkodą, aby podjąć decyzję o zmianie zawodu i np. nauczyć się programowania. To nasze kwalifikacje będą cenne dla pracodawcy i to one decydują o tym, czy znajdziemy pracę czy nie” – wyjaśnia dr inż. Paweł Tadejko w drugiej części wywiadu.

Jednym z aspektów pracy w Internecie są zawody związane z szeroko pojętym promowaniem firm w sieci. Czy jakakolwiek firma w dzisiejszym  świecie może istnieć tylko realnie, bez obecności w Internecie?

Nowe media są elementem naszego codziennego życia. Stanowią również stały element prowadzenia biznesu. W obecnych czasach trudno sobie wyobrazić prowadzenie biznesu bez obecności w Internecie, choć na pewno da się znaleźć wyjątki. Można się nawet pokusić o stwierdzenie, że jeżeli naszego biznesu nie ma w Internecie to znaczy, że nie ma go w ogóle. Ten trend istnieje na świecie od dawna, w Polsce często jeszcze świadomość wykorzystania potencjału narzędzi internetowych jest dość niska, zwłaszcza, że i narzędzia, i możliwości dynamicznie się zmieniają. Trzeba mieć pewną strategię. Nie wystarczy tylko uruchomienie strony internetowej, która jest statyczna. Każdy przedsiębiorca powinien wiedzieć, jaki ma cel, jaką strategię chce obrać, jakie narzędzia do tego dobrać, jeśli chodzi o działania w Internecie. Do dyspozycji mamy nie tylko pozycjonowanie w wyszukiwarkach, wykupowanie płatnych reklam, np. w Google, ale też media społecznościowe, media nastawione na obraz, wideo, itp. Mówi się, że rok 2014 to będzie rok wideo, jeśli chodzi o marketing. To wszystko firma musi sobie zaplanować. Jeżeli nie potrafi sama, powinna skorzystać z usług doradczych.

Czy to samo dotyczy zarówno małych firm jak i dużych przedsiębiorstw? Wielu bowiem niewielkich, lokalnych przedsiębiorców jest zdania, że interesuje ich tylko reklama offline, bo szukają klientów z najbliższej okolicy…

To nie ma żadnego znaczenia, czy chcemy się promować lokalnie czy globalnie. Za każdym razem jest to bowiem na pewno tańsze rozwiązanie niż promocja w telewizji, radio czy w postaci marketingu bezpośredniego. Możliwość dotarcia do odbiorców jest też o wiele większa w Internecie, a zakładam, że te firmy chcą dotrzeć do świadomości jak największej liczby klientów. W zasadzie, nawet dla małych firm, strona internetowa z podstawowymi informacjami to za mało. Co więcej, usługi „na start”, związane z promocją firm w Internecie, nie muszą być drogie. Agencje interaktywne, analizując budżet, dają odpowiedź zwrotną odnośnie tego, co da się zrealizować w ramach przedstawionego budżetu. Tłumaczą, jaki efekt możemy uzyskać, przy pomocy określonych narzędzi.

Czy w przypadku niewielkich firm z mocno ograniczonym budżetem reklamowym lepiej jest przeszkolić pracownika w zakresie promocji w Internecie czy też skorzystać z usług firmy zewnętrznej?

Wiele zależy od kanału, medium, które chcemy wykorzystywać. Mogę sobie wyobrazić, że możemy przeszkolić osobę, np. do prowadzenia Facebooka, mając jednak na uwadze to, że nie każdy ma do tego predyspozycje. Wybrana osoba powinna mieć ku temu pewne zdolności: m.in. umieć przygotowywać w odpowiedni sposób materiały i pisać teksty, ale też w sposób wyważony, a czasem specyficzny dla marki, reagować i odpowiadać, zapewniając odpowiedni poziom komunikacji z klientem. Co nie zawsze jest zadaniem łatwym. Takich osób jest jednak niewiele. Nie bez powodu powstają fanpage i książki o kryzysach w social media. Zdarza się, że duże marki nie potrafią prowadzić komunikacji w mediach społecznościowych, ani reagować na sytuacje kryzysowe, a są to przecież kolejne kanały kontaktu z klientem.

Trudno mi jednak sobie wyobrazić, że można w większości firm przeszkolić pracownika w zakresie robienia własnego SEO/SEM, czy prowadzenia kampanii adwordsowej. Teoretycznie byłoby to możliwe, ale trzeba mieć na uwadze, że wówczas taki pracownik musiałby się zajmować tylko tym tematem, odbyć  pewną liczbę szkoleń, które kosztują kilka, a nawet kilkanaście tysięcy zł, a później na bieżąco wszystkiego się uczyć, dlatego, że wiedza w tej branży szybko się zmienia. Tymczasem agencja, która profesjonalnie się tym zajmuje, musi być na bieżąco. Z ekonomicznego punktu widzenia, w przypadku małych firm, moim zdaniem, lepiej jest skorzystać z usług firmy zewnętrznej niż ponosić wysokie koszty szkoleń czy zatrudnienia nowego pracownika.

Niewłaściwy pracownik obsługujący kanały komunikacji w Internecie może narobić więcej szkody niż pożytku…

Z pewnością działania w Internecie przekładają się na ogólny wizerunek firmy, również mówiąc kolokwialnie, w tzw. realu. Z tego względu trzeba świadomie wybierać pracowników do tej roli lub firmy/agencje, z którymi chcemy współpracować. Co prawda praktyka pokazuje, że niektóre „wielkie” afery w mediach społecznościowych miały niewielki wpływ na sprzedaż, ale wszystko zależy od branży, zasięgu biznesu, etc. Powiem tak, moim zdaniem odwrotne spostrzeżenie jest bardziej właściwe, tj. „Właściwi ludzie czy agencje obsługujące komunikację w Internecie mogą nam przynieść znacznie więcej zysku niż własne działania”.

Wysoki poziom świadomości wśród pracodawców, powinien więc generować miejsca pracy, np. dla specjalistów social media.

Oczywiście, są to dodatkowe miejsca pracy, które są kosztem dla przedsiębiorcy, albo jest to konieczność zakupu usług na zewnątrz, ale na szczęście świadomość pracodawców jest coraz większa w tym zakresie. Nie tylko tych dużych, ale też mikro i małych.

W Polsce ludzie często boją się zmiany zawodu. Nie jest to tak popularne jak np. w USA, gdzie mieszkaniec zmienia zawód kilka razy w życiu. Czy Pana zdaniem rozwój branży nowych mediów, a może szerzej, nowych technologii to dobra sposobność do zmiany zawodu?

W obecnych czasach zmiana zawodu może się okazać najlepszym rozwiązaniem na wyjście z zawodowego, a nawet życiowego impasu. Tym bardziej, że rynek pracy zwyczajnie tego wymaga. Podam może przykład, który przychodzi na myśl w kontekście sytuacji nauczycieli. Czytałem ostatnio o problemach tej grupy zawodowej, która w związku z niżem demograficznym, boryka się z wysokim bezrobociem. Z mojego punktu widzenia nauczyciele to są osoby, które dzięki swemu wykształceniu, doświadczeniu potrafią zapewnić pewien poziom przygotowania treści dla Internetu, który się wpasowuje w wymagania związane z nowymi mediami, czyli trendem przygotowania atrakcyjnego contentu – dobrej treści, która jest profesjonalnie opracowana, poprawnie napisana z gramatycznego punktu widzenia itd. Wydaje mi się, że to jest właśnie szansa na przekwalifikowanie się np. dla wspomnianej grupy zawodowej.

Mając bogate doświadczenie i wiedzę, jako programista mógłby Pan pracować niemal na całym świecie, zarabiając kilkakrotnie więcej niż w Białymstoku. Dlaczego więc postawił Pan na rozwój jednego z miast na wschodzie Polski, nie tylko tu mieszkając i pracując, ale organizując wiele przedsięwzięć?

Akurat miałem to szczęście, że na początku swojej kariery, najpierw jako programista, później architekt, analityk, projektant systemów informatycznych, pracowałem na stanowiskach, które wymagały ode mnie pracy, która była rozlicza w formie zadaniowej. Nie musiałem więc przebywać nieustannie w biurze w Warszawie czy Białymstoku i mogłem takie zadania realizować także w jakimś zakresie zdalnie. Owszem, dostawałem i nadal dostaję oferty przeniesienia się do Krakowa, Warszawy czy Trójmiasta za stawki zdecydowanie wyższe niż w Białymstoku. Na moją decyzję o pozostaniu w Białymstoku wpłynęło jednak kilka aspektów. Podoba mi się, po prostu, to miasto i chciałbym tu mieszkać i realizować ciekawe przedsięwzięcia. Tylko zmiana naszego otoczenia i wyjście poza tzw. strefę komfortu pozwala udowodnić, że tutaj też można stwarzać nowe możliwości. Jednym z tych powodów jest także uczelnia, Politechnika Białostocka. Obroniłem tu doktorat i pracuję obecnie…

Ma Pan sentyment do Białegostoku?

Może, w jakimś sensie. (śmiech) Pamiętam, że przy jednym z ostatnio realizowanych projektów dostałem propozycję „nie do odrzucenia”. Otóż, jeśli miałbym być głównym architektem, czyli koordynować pracę ludzi związanych z projektowaniem, technologią itd., to musiałbym się przenieść do Warszawy, na okres trzech lat. Powiedziałem, że to nie wchodzi w grę, bo ja rano lubię czasem jeździć na zdjęcia. (śmiech) Po prostu. A fotografuję tylko Podlasie.

Dlaczego upodobał Pan sobie akurat ten rejon Polski?

Bo lubię Podlasie, jest tu swego rodzaju magia. (śmiech) Chcę też promować swoją małą ojczyznę.

Robi Pan to nie tylko w aspekcie swego hobby, czyli fotografii…

Dokładnie. Staram się promować Podlaskie w różny sposób, np.  poprzez  działania uczelni -Politechniki Białostockiej, realizując np. studia podyplomowe, czy ostatnio, najświeższym przedsięwzięciem – konferencją E-Commerce Workshop, gdzie udało nam się ściągnąć do Białegostoku po raz pierwszy takie gwiazdy marketingu i budowania wizerunku marki jak Paweł Tkaczyk, czy Grzegorz Kiszluk.

Ma Pan już jakieś konkretne kolejne plany?

W najbliższym czasie chciałbym zrobić nabór na studia podyplomowe z zakresu marketingu internetowego oraz aplikacji internetowych – a w zasadzie ich specjalizacji front-end developmentu, przy współpracy z Wydziałem Architektury i z jedną z największych agencji interaktywnych, znaną  nie tylko w regionie, ale w całym kraju. Planuję też uruchomić kurs programowania. Idea tego projektu zakłada, że na kurs przychodzi osoba, która nie ma żadnego pojęcia o programowaniu. Chcemy ją najpierw nauczyć programowania, a później wyspecjalizować. Tu nie muszą być zachowywane wytyczne ministerstwa (tak jak w przypadku studiów), więc w ramach kursu można odrzucić część treści omawianych na studiach inżynierskich, skupiając się mocniej na samym programowaniu, czyli na tym zawodzie, na które jest największe zapotrzebowanie na rynku. To będzie kurs 2-letni, weekendowy, stworzony z myślą o osobach, które pracują. Aby zmienić swój zawód lub podnieść kwalifikacje nie będą one musiały rzucać dotychczasowej pracy. Po dwóch latach absolwent kursu, z założenia, wyjdzie na rynek pracy jako pełnoprawny programista o specjalizacji np. aplikacje mobilne, aplikacje internetowe, czy Java.

Czyli nie trzeba mieć ukończonych studiów wyższych, aby wziąć udział w tym kursie?

Nie, dyplom uczelni wyższej nie będzie wymagany.

Czy taki kurs istnieje już gdzieś w Polsce?

Chyba nie, z pewnością nie na taką skalę, jak chcemy to zrobić w Białymstoku. W Polsce są popularne studia podyplomowe, ale często są one postrzegane jako rozszerzenie pewnej dziedziny, a dwa semestry to za mało, żeby przygotować profesjonalnego programistę, dlatego stwierdziłem, że chciałbym stworzyć kurs, we wspomnianej formie.

Mam wrażenie, że w Polsce przekwalifikowanie się nie jest jeszcze zbyt popularne. Rozmawiałem z kilkoma osobami, które skończyły np. wydział mechaniczny, elektryczny, które powiedziały, że byłby potencjalnie zainteresowane. To są kierunki techniczne, jednak z mojego punktu widzenia, równie dobrze ktoś, kto skończył np. ekonomię też mógłby spróbować. Liczą się umiejętności. Średnia wieku w firmach programistycznych ostatnio spada, wiele firm zatrudnia nawet studentów, co tylko podkreśla zapotrzebowanie na programistów na rynku pracy.

Z perspektywy rynku pracy – będziemy pracować coraz dłużej. Biorąc pod uwagę też demografię, wkrótce średnia wieku pracowników zacznie rosnąć…

Słuszna uwaga. Nawet, jeśli ktoś ma 40 lat, to nie powinno to być żadną przeszkodą, aby podjąć decyzję o zmianie zawodu i np. nauczyć się programowania. To nasze kwalifikacje będą cenne dla pracodawcy i to one decydują o tym, czy znajdziemy pracę czy nie.

Pierwsza część wywiadu jest dostępna tu.

Dr inż. Paweł Tadejko – pracownik dydaktyczno-naukowy, kierownik studiów podyplomowych na Wydziale Informatyki Politechniki Białostockiej, gdzie obronił pracę doktorską w dziedzinie nauk technicznych, specjalność Informatyka. Prowadzi zajęcia teoretyczne i praktyczne dotyczące architektury systemów informatycznych oraz projektowania i implementacji aplikacji internetowych - w tym w szczególności określanych mianem RIA. Jego zainteresowania badawczo-naukowe obejmują m.in. zastosowania transformaty falkowej i morfologii matematycznej w przetwarzaniu jednowymiarowych sygnałów. Prace badawcze skupiają się wokół przetwarzania sygnału EKG.

Doświadczenie praktyczne zdobywał w firmach takich jak:  ZETO Białystok, ComputerLand, a później w firmie Sygnity. Na początku w zakresie analizy i projektowania dużych systemów ICT, tworzonych jako dedykowane rozwiązania pod konkretne zamówienie klientów administracji centralnej i samorządowej, później jako architekt rozwiązań IT. Brał udział w procesie przygotowywania koncepcji realizacji systemów (ofertowanie) jak i potem na etapie ich realizacji, m.in. dla Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Komendy Głównej Policji, Komendy Głównej Straży Pożarnej, Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Finansów.
Jego pasją jest fotografia, tylko i wyłącznie Podlasia, jak sam zaznacza.

Rozmawiała Joanna Niemyjska (Zielona Linia 19524, Centrum Informacyjno-Konsultacyjne Służb Zatrudnienia)


 


Uwaga! Wszystkie treści i materiały zamieszczane na portalu www.zielonalinia.gov.pl, opracowywane przez grupę redakcyjną, mają charakter informacyjny. Redakcja portalu dokłada wszelkich starań, aby informacje w nim zawarte były rzetelne i wiarygodne. Nie stanowią one wiążącej interpretacji przepisów prawnych.

Zobacz podobne artykuły:

  • Minimalne wynagrodzenie wzrasta o kilkaset złotych
    Rada Ministrów przyjęła rozporządzenie w sprawie minimalnego wynagrodzenia za pracę w 2020 roku. Pracowników z minimalnym wynagrodzeniem czeka podwyżka. O ile wzrośnie wynagrodzenie?

  • Elektroniczna rejestracja w urzędzie pracy
    Planujesz rejestrację w urzędzie pracy? Sprawdź, czy możesz uzyskać status osoby bezrobotnej oraz jak się zarejestrować elektronicznie!

  • Twój organizm reaguje alergicznie na pracę? To może być Syndrom Chorego Budynku
    Podczas pracy zauważasz u siebie dolegliwości, takie jak szczypanie oczu, częste bóle głowy, powracające infekcje górnych dróg oddechowych, senność i ciągłe rozdrażnienie? Mogą one być pierwszymi objawami przeziębienia, jednak ich przyczyna może być zupełnie inna.

  • Nowa usługa dla przedsiębiorców w ZUS
    Przedsiębiorco, potrzebujesz zaświadczenia z ZUS? Już nie musisz iść do zakładu ubezpieczeń, możesz samodzielnie stworzyć potwierdzenie!

  • Pracownicze Plany Kapitałowe
    Od lipca największe firmy mają obowiązek wdrożenia programu PPK. Systematycznie, w określonych terminach, dołączą do nich pozostali powierzający pracę. Przedstawiamy, kogo dotyczy ten obowiązek, w jakim terminie powinien przystąpić do programu oraz na czym polega program.

  • Czy chętnie angażujemy się w wykonywaną pracę?
    Najbardziej zaangażowani pracownicy dostosowują warunki pracy do swoich predyspozycji - tłumaczy Konrad Kulikowski, specjalista ds. badań, na co dzień pracujący w Sedlak&Sedlak.

  • 5 sposobów na udany dzień w pracy
    Sezon urlopowy dobiega końca, co gasi entuzjazm wielu osób wracających do pracy. Jak sobie umilić ten czas? Co zrobić, aby dzień w pracy był przyjemniejszy, byśmy z chęcią wracali do firmy? Jak nabrać z powrotem zapału? Poznajcie 5 sposobów na sprawienie, by dzień w pracy był udany!

  • Inkubatory przedsiębiorczości
    Wiele osób marzy o otwarciu własnego biznesu, jednak obawia się, że sprawy formalne z tym związane mogą ich przerosnąć. Okazuje się, że w tym całym biznesowym chaosie są instytucje, które oferują swoją pomoc już na samym starcie.

  • Potrzebujesz dostępu do starszych informacji? Skorzystaj z naszego Archiwum wiadomości.