Spacer po Podlasiu a spełnienie zawodowych marzeń [WYWIAD]
Jak to się stało, że została Pani licencjonowanym przewodnikiem?
To był czysty przypadek, zawsze czułam, że mogłabym być przewodnikiem, ale przez 11 lat byłam nauczycielem historii i angielskiego. Kiedy rzuciłam pracę w szkole, to bardzo nie chciałam do niej wracać. Zaczęłam się rozglądać za innymi możliwościami.
Zarejestrowałam się w urzędzie pracy i dostałam propozycję kursu na przewodnika.
Właściwie to nie było już miejsc – znalazłam się na liście rezerwowej. I… ktoś zrezygnował! Dziś z 14 osób z mojego kursu nikt nie uprawia zawodu, a ja stałam się jednym z najaktywniejszych przewodników w mieście. (uśmiech)
No właśnie – jest Pani przewodniczką po mieście i regionie, który nie jest jeszcze do końca odkryty przez turystów. W jaki sposób podchodzi Pani do pracy w takim miejscu?
Traktuję to jako wyzwanie. Prowadzę fanpejdż na Facebooku i blog, który podbija serca ludzi z całej Polski. Kocham i cenię Podlasie – staram się pokazywać jego najpiękniejsze, często zaskakujące strony. Na blogu zamieszczam unikalne artykuły, które czytają setki ludzi. Do tego cudowne zdjęcia… wszystko przede mną – zapraszam do współpracy innych przewodników i fotografów, staram się stworzyć pewną markę. Nie liczę na wsparcie urzędów, PROT-ów, ROT-ów, funduszy – już dawno się przekonałam, że powiedzenie „Umiesz liczyć – licz na siebie” należy traktować literalnie. Podchodzę więc do tej pracy tak: muszę sobie sama zdobyć klientów – ciężką pracą. Póki co nie mogę narzekać, w maju i czerwcu oprowadziłam kilka tysięcy ludzi. Telefon dzwoni codziennie.
Co Pani najbardziej lubi w swojej pracy?
Podlaskie – nasza przyroda, historia, cudowni ludzie. Dynamika i bezustanne odkrywanie. Do tego kontakt z ludźmi – to kwintesencja tej pracy. Uwielbiam pracę z ludźmi – ich się nie da oszukać, wiedzą, kto jest autentyczny i daje z siebie wszystko. Cóż może być piękniejszego niż oklaski i słowa wdzięczności za przekazanie kawałka piękna naszego kraju?
Rzeczywiście, wiele osób marzy o takiej pracy… Jakie więc predyspozycje trzeba posiadać, żeby zostać przewodnikiem?
Nie da się ukryć, że to nie jest zawód dla każdego. Trzeba mieć trochę odwagi – jest się bezustannie na świeczniku, występuje się publicznie, często z mikrofonem – trema to coś naturalnego, ale osoby, które nie mają wiary w swoją wiedzę i możliwości, mogą mieć z tym problem. Początki były trudne – wystąpienia przed kamerą czy przed pięćdziesięcioma osobami przyprawiały mnie o zawrót głowy – dziś w ogóle mnie to nie rusza. Druga sprawa to chęć do… nauki. Wyszłam ze szkoły, ale nie przestałam się uczyć. Wyszukiwanie informacji, zapamiętywanie historii, bezustanne poszukiwania w książkach i internecie, setki stron notatek – to chleb powszedni przewodnika. Nie da się ukryć, że warto znać języki, przynajmniej angielski lub rosyjski – to bardzo ułatwia start.
Jakie są teraz trendy w turystyce? Czego ludzie najbardziej szukają, potrzebują, co ich zachwyca?
Mogę tylko powiedzieć czego turyści szukają na Podlasiu – przypuszczam, że to może być ogólny trend. Chodzi o tzw. slow life.
Ludzie przejedli się masową turystyką, tłumami nad morzem, mechanicznym zarabianiem na przyjezdnych. Potrzebują indywidualnego traktowania, kontaktu z unikalnym produktem, autentyzmu.
Moi turyści chcą smakować Podlasie w spokoju, powoli i z pietyzmem. Chcą spacerować – nie biec, chcą kontaktu z naturą, a nie oglądania jej przez szybę, chcą zjeść domowe kartacze, zamiast jedzenia z McDonald’s. Chcą odpocząć od gwaru, tłumu i miejskiego wyścigu szczurów. Pragną wyciszenia.
A jakie kierunki sama Pani preferuje, gdzie Pani najlepiej odpoczywa?
Bardzo dużo podróżuję z rodziną. Osobiście szukam miejsc z gwarantowaną pogodą – u nas doskwiera mi długa zima, deszcze i wiatry. Zwykle wybieramy słoneczną Italię. Na jesienne wypady Portugalię lub Grecję. Podróżowanie po Europie daje mi dystans i pewność siebie, dzięki temu wiem, że nie muszę się mojego regionu wstydzić, wiem, że jest piękny, czysty i ma ogromny potencjał.
Anna Kraśnicka – przez 11 lat nauczyciel historii i angielskiego, aktywny przewodnik po województwie podlaskim i Białymstoku. Autorka popularnego bloga Białystok subiektywnie, prowadzi też profil na Facebooku skierowany do osób zakochanych w Podlasiu.
Rozmawiała Joanna Niemyjska (Zielona Linia 19524, Centrum Informacyjne Służb Zatrudnienia)
Uwaga! Wszystkie treści i materiały zamieszczane na portalu zielonalinia.gov.pl, opracowywane przez grupę redakcyjną, mają charakter informacyjny. Redakcja portalu dokłada wszelkich starań, aby informacje w nim zawarte były rzetelne i wiarygodne. Nie stanowią one wiążącej interpretacji przepisów prawnych.
