List motywacyjny, czyli idealna autoreklama, której nie doceniamy
Niedocenianie roli listu motywacyjnego to jeden z największych grzechów, jakie popełniają osoby poszukujące pracy. Często bywa bagatelizowany również przez pracodawców. Nic w tym dziwnego, skoro rekruterzy w odpowiedzi na ogłoszenie dotyczące pracy na stanowisku sekretarki dostają setki listów motywacyjnych, których źródłem jest ten sam szablon. Takie działanie ze strony kandydatów jest bezsensowne, a jednocześnie budzi frustrację rekruterów.
Dlaczego warto napisać list motywacyjny?
Niektóre firmy konsekwentnie wymagają dołączenia listu motywacyjnego do CV. Wielu kandydatów jednak ignoruje tę prośbę. To poważny błąd, który może skutkować odrzuceniem danej aplikacji, niezależnie od informacji zawartych w CV. Faktem jest, że nie wszystkie listy motywacyjne są czytane przez rekruterów. Zazwyczaj do analizy wybierane są dokumenty tych osób, których CV zwróciło uwagę headhuntera. Niejednokrotnie wielu kandydatów ma podobny poziom doświadczenia, wykształcenia i to właśnie list motywacyjny może być tym elementem, który zadecyduje o sukcesie rekrutacyjnym. Czy warto rezygnować z takiej karty przetargowej?
Jak napisać list motywacyjny?
Najważniejszą kwestią przy tworzeniu listu motywacyjnego jest niekopiowanie. Z jednej strony najczęściej powtarzanym błędem przy pisaniu listów jest powtarzanie danych zawartych w CV, podczas gdy list motywacyjny powinien zawierać dodatkowe informacje, o których w CV nie wspomnieliśmy. Drugim, najczęściej popełnianym grzechem jest tworzenie listów na bazie ogólnodostępnych schematów, najczęściej znalezionych w Internecie. Takie listy, zwłaszcza, gdy dotyczą pracy na konkretnym stanowisku, wyglądają jak kopie i w rzeczywistości nie mają żadnego znaczenia, gdyż nie mówią nic o kandydacie, poza: brakiem kreatywności, lenistwem, skłonnością do pójścia na łatwiznę czy brakiem zaangażowania. Warto pamiętać, że list motywacyjny wiele mówi o osobie, która go pisze, i nie chodzi tu tylko o jego treść, ale też formę, czy w ogóle obecność tego dokumentu.
Co ciekawe, kandydaci, bardzo często, tworząc list motywacyjny, zapominają zupełnie o firmie, do której aplikują. Wychwalają siebie, uwypuklając swoje zalety, podkreślając doświadczenie czy predyspozycje, niekiedy mające niewielkie lub znikome znaczenie w przypadku stanowiska, o które się ubiegają. Zdarzają się też listy pełne przymiotników, a pozbawione przykładów. Tymczasem te ostatnie są bardzo ważne. Pomijając efekty poboczne, odrzucając to, czego w liście nie powinno być, warto zastanowić się, jak list motywacyjny powinien wyglądać, aby zainteresował pracodawcę? Odpowiedź jest prosta – w takim liście powinna znaleźć się odpowiedź na pytania: W jaki sposób moja obecność przyczyni się do zysku firmy, do której aktualnie aplikuję? W jaki sposób moje umiejętności nie tylko będą kompatybilne z oczekiwaniami firmy, ale wręcz je przerosną? Jaką wartość wniosę do firmy? Żaden pracodawca nie przejdzie obojętne obok listu motywacyjnego, w którym znajdują się odpowiedzi na powyższe pytania.
Pisz listy, nawet, gdy Cię o to nie proszą…
…oczywiście z umiarem. Pisanie wiadomości do osób decyzyjnych w firmie, menedżerów to wyznacznik swego rodzaju zmian, jakie nastąpiły w ostatnich latach na rynku pracy. Pokaż to, że jesteś kreatywny, otwarty, odważny, nie boisz się działać nieszablonowo, umiesz sobie radzić w trudnych sytuacjach (a jedną z nich jest z pewnością potrzeba znalezienia nowej pracy). Takie listy to idealna forma autoreklamy: dobrze napisane, ukazujące szerzej naszą osobę, skierowane do właściwych osób – menedżerów i kierowników, którzy mogliby w przyszłości zarządzać naszą pracę. Szczególnie ważne jest więc, aby takich listów nie wysyłać na ogólne adresy firm, tylko do konkretnych osób. Niezwykle istotne jest przy tym, co zawrzemy w e-mailu. Musimy w treści wiadomości zachęcić potencjalnego szefa do tego, aby zechciał przeczytać to, co do niego wysłaliśmy. W tym wypadku warto zwrócić uwagę na każdy element, począwszy od tytułu e-maila, jego zasadniczej treści, na formie załącznika kończąc. Często bowiem od tych kilku sekund, w ciągu których adresat odbierze naszą wiadomość, może zależeć nasza przyszłość zawodowa.
Listy motywacyjne ewoluują. Być może już wkrótce zyskają nowe określenie i przybiorą jeszcze inną formę niż dotychczas. To jednak będzie zależeć od sytuacji na rynku pracy. Pewne jest natomiast jedno, nikt, kto aktywnie szuka dobrej pracy, nie powinien ignorować tej formy kontaktu z pracodawcą.
Joanna Niemyjska (Zielona Linia 19524, Centrum Informacyjne Służb Zatrudnienia)
Uwaga! Wszystkie treści i materiały zamieszczane na portalu zielonalinia.gov.pl,opracowywane przez grupę redakcyjną, mają charakter informacyjny. Redakcja portalu dokłada wszelkich starań, aby informacje w nim zawarte były rzetelne i wiarygodne. Nie stanowią one wiążącej interpretacji przepisów prawnych.
