Back

Praca bez etatu - nie taka straszna, jak ją malują?

Artykuł zgodny ze stanem prawnym na dzień: 2015-02-06

Stały etat dla wielu osób oznacza stabilność finansową, jednak to umowy-zlecenia oraz o dzieło są coraz popularniejszymi formami zatrudnienia w Polsce. Efektem tej popularności są też zmiany w regulacjach prawnych, np. plany oskładkowania umów-zleceń czy urlopy rodzicielskie dla pracujących w ramach tych umów.

Praca bez etatu zwykle jest postrzegana jako zjawisko negatywne. Są jednak osoby, które świadomie ją wybierają. Ci ostatni są jednak w zdecydowanej mniejszości.

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej podało, że w 2012 r. na 16,2 mln osób pracujących 3,4 mln osób było zatrudnionych na podstawie czasowego stosunku pracy, a 0,7 mln na podstawie umów-zleceń i o dzieło. Zwykle to tę drugą grupę osób nazywa się osobami zatrudnionymi na podstawie tzw. „umów śmieciowych”, podczas gdy wysoki odsetek umów na czas określony też nie działa pozytywnie na wyobraźnie pracowników, którym tego rodzaju umowy nie dają poczucia bezpieczeństwa i stabilności zawodowej. Tymczasem, zgodnie z zapowiedziami rządu od 1 stycznia 2016 roku zleceniodawca zapłaci składki od wszystkich umów-zleceń do kwoty płacy minimalnej.

Decyzja pracodawcy czy pracownika?

Problem umów cywilnoprawnych jest na tyle poważny, że budzi zainteresowanie polityków i mediów. Czy Polacy dobrowolnie decydują się na tego rodzaju umowy? Niekoniecznie. Większość osób zatrudnionych w ten sposób nie ma innego wyjścia. Pracodawcy, obawiając się dużych kosztów, woleli dotychczas oszczędzić, nie opłacając zbyt wielu składek za pracownika. Stąd też na rozmowie kwalifikacyjnej, obok pytań dotyczących doświadczenia zawodowego czy wykształcenia, może paść pytanie o… preferowaną formę zatrudnienia. Trudno w tym momencie ocenić, czy ostateczna decyzja rekrutera zależy od naszych umiejętności czy „kosztów utrzymania stanowiska”. Zamiast etatu niektórzy pracodawcy proponują więc umowę-zlecenie lub też etat, ale w wymiarze 1/8, a do tego reszta wynagrodzenia wypłacona w ramach umowy o dzieło. Wiele osób, którym zależy na pracy, nie mając wyjścia, jest zmuszonych przyjmować podobne propozycje. Nie jest to reguła, ale zjawisko, z którym mamy do czynienia w wielu regionach kraju. Szczególnie widoczne jest ono w powiatach, w których stopa bezrobocia jest wysoka, a pracodawcy, czując się pewnie, ograniczają koszty, bardzo często kosztem pracowników. Z drugiej jednak strony, nie można zapomnieć o sytuacjach, w których umowa o dzieło jest doskonałym rozwiązaniem, korzystnym dla obu stron. Jakie to sytuacje?

Niektórzy nie chcą etatu

W przypadku wielu zawodów artystycznych, wśród humanistów, ale nie tylko, jest wiele osób, które świadomie rezygnują z etatu, wybierając pracę w ramach umowy o dzieło. Wynika to przede wszystkich ze specyfiki i charakteru ich pracy. Nie wymaga ona bowiem regularnego przychodzenia do określonego miejsca. Zwykle wiąże się z wykonaniem konkretnego zlecenia, zagraniem przedstawienia, wystąpieniem publicznym, napisaniem felietonu. Tego rodzaju sytuacje i przykłady można mnożyć.

Popularne w wielu firmach usługi outsourcingowe są wykonywane często na podstawie umów cywilnoprawnych. Pozwalają one bowiem na większą swobodę w wykonywaniu zleconego zadnia niż np. umowa o pracę. Wykonujący zlecenie sam decyduje o tym, kiedy i gdzie je wykona. Najważniejszy jest bowiem efekt końcowy i dochowanie wcześniej ustalonego terminu realizacji zlecenia.
Rozwój elastycznych form zatrudnienia oraz ich popularyzacja często wiąże się ze świadomym wyborem formy zatrudnienia, np. w postaci umowy-zlecenia. Nie oznacza to jednak, że zawsze tak musi być. W wielu przypadkach tzw. „umowa śmieciowa” to świadomy wybór pracownika.

Brak etatu a sytuacja prawna

Osoby, które dobrowolnie lub też pod wpływem pracodawcy decydują się na zatrudnienie w ramach umowy-zlecenia lub też umowy o dzieło mają mniejszą ochronę prawną niż osoby zatrudnione w ramach umowy o pracę. Przede wszystkim brak stabilności tego zatrudnienia jest brany pod uwagę np. przez banki udzielające kredytów. Osoby pracujące na „umowach śmieciowych” mają więc problem z podjęciem jakichkolwiek innych zobowiązań finansowych. Ponadto ich wynagrodzenie nie podlega ochronie prawnej, tak jak w przypadku umowy o pracę. W praktyce oznacza to możliwość utraty ostatniej pensji w  całości, np. na rzecz zadłużeń alimentacyjnych. Innym z kolei problemem jest rozpatrywanie spraw pracowników zatrudnionych w ten sposób przez sądy cywilne, a nie sądy pracy. Pracownik pokrzywdzony przez swojego zleceniodawcę nie ma szans na pomoc Państwowej Inspekcji Pracy, która z zasady zajmuje się sprawami osób zatrudnionych w ramach umowy o pracę.

Niektóre prognozy rynku pracy wieszczą zmierzch ery etatu. Tymczasem należy zauważyć, że polscy pracownicy nie są jeszcze na to gotowi. Warto uregulować niektóre kwestie prawne, dzięki którym „umowy śmieciowe” przestałyby nimi być. W tym celu pojawił się plan oskładkowania umów-zleceń od kwoty równej pensji minimalnej na etacie oraz wprowadzenie urlopów rodzicielskich, które będą przysługiwać wszystkim rodzicom, także tym, którzy nie są zatrudnieni na podstawie umowy o pracę, również studentom i bezrobotnym. Czy takie rozwiązanie się sprawdzi – okaże się w przyszłości.

Joanna Niemyjska (Zielona Linia 19524, Centrum Informacyjno-Konsultacyjne Służb Zatrudnienia)

Źródło: Raport pt. „Trendy HR 2013 – Zarządzanie talentami priorytetem dyrektorów HR” http://www.deloitte.com/view/pl_PL/pl/dla-prasy/Raporty/fffa27235f4a0410VgnVCM1000003256f70aRCRD.htm#
http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,14480354,Swietnie_bez_etatu__Oderwani_od_rzeczywistosci.html
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Meczennicy-bez-etatu-2979671.html

Zobacz także:


Uwaga! Wszystkie treści i materiały zamieszczane na portalu www.zielonalinia.gov.pl, opracowywane przez grupę redakcyjną, mają charakter informacyjny. Redakcja portalu dokłada wszelkich starań, aby informacje w nim zawarte były rzetelne i wiarygodne. Nie stanowią one wiążącej interpretacji przepisów prawnych.