Powrót

Cudzoziemcy na rynku pracy

Artykuł zgodny ze stanem prawnym na dzień: 2010-11-19

Znad Bosforu nad Ren

W sierpniu tego roku mało znany niemiecki bankier opublikował książkę, która jeszcze przed wydaniem wywołała burzę w całej Europie, a jego samego zmusiła do wynajęcia ochrony osobistej w obawie przed reakcją części jej czytelników. Autor dowodził w niej, że w ciągu paru dekad Niemcy zostaną zdominowane przez muzułmanów, głównie z Turcji, a ich islamska kultura zepchnie dotychczasową na margines. Mniejszość ta, dziś niechętna asymilacji i odrzucająca tradycje państwa, w którym jest gościem, będzie stawać się coraz bardziej liczna i wpływowa, co zbliżać będzie Niemcy – zdaniem autora – do katastrofy. Wszystko za sprawą ich niższego wskaźnika inteligencji, który – jak ostrzega dalej autor – znacznie zaniży średni wskaźnik inteligencji Niemiec. Inteligencja bowiem – twierdzi – może być dziedziczona, i to nawet w 80%. Przed taką przyszłością swojej ojczyzny ostrzega autor kontrowersyjnego opracowania, któremu nie bez kozery nadał tytuł „Niemcy wykańczają się same”, a którego treść rodzi uzasadnione podejrzenia o rasizm i powrót do eugeniki.

Książka ta jednak została opublikowana nie przez byle kogo i nie byle gdzie. Jej autor Thilo Sarrazin był członkiem zarządu Bundesbanku (był – po publikacji pod zarzutami szkodzenia wizerunkowi banku został zmuszony do rezygnacji) i politykiem SPD (notabene programowo opowiadającej się za wspieraniem mniejszości). Nie byle gdzie, gdyż Niemcy za „typowy” kraj uważane być nie mogą co najmniej z dwóch powodów. Republika Federalna ma pierwszą w Europie i czwartą na świecie gospodarkę. To właśnie dlatego RFN jest zamieszkiwana przez największą grupę obcokrajowców (ponad 7 milionów, podczas gdy Hiszpania – 5,3 mln, Wielka Brytania – 4 mln). Niemcy mają też niechlubną historię, której odium nadal na nich ciąży, przez co są wyjątkowo wyczuleni na niektóre znane z ponurej przeszłości XX wieku idee – nawet jeśli się tylko o nie ocierają.

Mimo to książka ta okazała się bestsellerem.

Gdzie leży prawdziwy problem?

Jakkolwiek gen inteligencji, o którym pisze Sarrazin, po prostu nie istnieje, jego książka wywołała dyskusję. Obok dość zgodnego potępienia założeń autora powróciła do publicznego dyskursu tematyka otwierania granic dla imigrantów i rzeczywistej ich sytuacji. Imigranci mający stanowić dodatkową siłę roboczą, której obecność jest konieczna do rozwoju gospodarki starzejących się społeczeństw, po części stali się dodatkowym tej gospodarki obciążeniem. I rzeczywiście, część imigrantów – z niechęcią do nauki języka, poznawania miejscowych zwyczajów, ale i ludzi – tworzy społeczeństwo równoległe. Pozbawieni perspektyw tworzą getta biedy, których istnienie obraca się przeciwko cudzoziemcom, jak i państwom ich goszczącym. To tykająca bomba zegarowa. Dostrzeżono to w Niemczech, gdzie od lat 70. do 2000 roku liczba cudzoziemców zwiększyła się ponaddwukrotnie, niemniej odsetek pracujących pozostał prawie na takim samym poziomie. Najdotkliwiej przekonali się o tym Francuzi w ubiegłym roku, kiedy to krwawe zamieszki w Bagnolet na przedmieściach Paryża z przerażeniem obserwowała cała Europa, czy Anglicy w 2005 roku, kiedy celem zamachów terrorystycznych stali się pasażerowie londyńskiego metra.

Rzecz w tym, że imigrantów nie wystarczy jedynie sprowadzać, biernie czekając, że resztę załatwi niewidzialna ręka wolnego rynku. I nie chodzi tu nawet o humanitarny aspekt pomocy, lecz o rozsądne inwestowanie w przyszłość. Imigranci są bowiem lekarstwem na starzejące się społeczeństwo: ani Francuzi, ani Anglicy czy Niemcy – mimo tragicznych doświadczeń – nie zamknęli dla nich swych granic. Między innymi dzięki temu francuski wskaźnik urodzeń jest najwyższy w Europie, bo sięga prawie 2 (średnia europejska – 1,5), co – jeśli trend się utrzyma – pozwoli na naturalną odnowę pokoleń i szansę na zażegnanie widma kryzysu emerytalnego, jakie krąży niemal nad wszystkimi państwami Unii Europejskiej. Niemcy zaś świadomi są faktu, że bez ich pracy boom gospodarczy lat 50. i 60. nie miałby miejsca.

Dotychczasowe rozwiązywanie problemu imigracji przez państwa Europy w istocie nie jest żadnym rozwiązaniem, a raczej przykładem zaniedbania, co dla samych zainteresowanych oznacza pozostawienie ich samym sobie. Osiedlanie cudzoziemców w tych samych dzielnicach, co sprzyja bardziej integrowaniu się tych grup niż asymilacji z otoczeniem; niedostosowanie toku nauki dla dzieci imigrantów, co nie pozwala na nadrobienie zaległości – to tylko niektóre przykłady niedociągnięć polityki, przez którą imigranci są w sytuacji bez perspektyw bardzo często nie z własnej winy. Niektóre państwa zdają się nie dostrzegać istoty problemu, inne problem ten… legalizują poprzez tzw. akcje abolicyjne (Hiszpania, Grecja, Włochy głównie w stosunku do Albańczyków i przybyszów z Afryki). Wychodzą one z założenia, że lepsze choćby to niż permanentne przymykanie oczu na (nielegalną) obecność imigrantów, a co się z tym wiąże brak nad tym kontroli. Jej brak sprzyja patologiom związanym z wyzyskiem i zwierzęcym traktowaniem nieznających miejscowego języka pracowników; bulwersującym przykładem jest chociażby przypadek z początku tego roku z Włoch, gdzie – jak uznał tamtejszy sąd – nasi rodacy wykonywali pracę mającą wszelkie znamiona pracy niewolniczej. Co gorsza, taki los Polakom zgotowali sami Polacy – nieuczciwi pośrednicy pracy.

Polskie imperium pana Tao

Polska dokładnie z tych samych względów jak państwa Europy Zachodniej potrzebuje imigrantów. Jednak problem nad Wisłą pogłębiony jest przez fakt, że Polacy sami chętnie pracują i zamieszkują za granicą. Pod tym względem w skali europejskiej ustępujemy jedynie Rumunom i Włochom. Po 2004 roku lepszej przyszłości za granicą postanowiło szukać prawie 2 miliony naszych rodaków. W 2011 roku prawdopodobnie będziemy obserwować podobny exodus, gdyż swoje granice otwierać będzie największa gospodarka Europy – Niemcy. I nie będzie to byle jakie otwarcie…

Rząd federalny rozważa przyznanie niektórym imigrantom „powitalnego” – jednorazowego świadczenia zachęcającego do przyjazdu i podjęcia pracy w branżach cierpiących na deficyt pracowników. Planuje się również darmowe kursy językowe czy płatne praktyki. Taki projekt już od 1 maja 2011 roku może być adresowany do przybywających do Niemiec obywateli nowych państw członkowskich Unii Europejskiej, w tym Polski.

Nie ma zatem innego rozwiązania jak zintensyfikowanie polityki imigracyjnej przez rząd polski. Aktualnie szacuje się „zapotrzebowanie” na nawet 3 miliony imigrantów. Liczbę zamieszkujących na terenie Polski imigrantów określa się na ponad 500 000 oraz prawdopodobnie 300 000 pracujących nielegalnie. Jeśli wierzyć szacunkom, mogą oni wytwarzać nawet do 5% PKB. Dostępne statystyki w tej mierze są jednak nieprecyzyjne i różnie szacują skalę zjawiska. Według danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej w 2009 roku 190 000 pracodawców zwróciło się z wnioskiem o rejestrację pracowników ze Wschodu. Co z tego – kiedy jedna trzecia nie dostała wiz, a prawdopodobnie nieznaczny odsetek był ubezpieczony; albo więc „pochłonęła” ich szara strefa, albo Polska nie zachęciła ich do pozostania, albo też nigdy nie przekroczyli granicy polskiej.

Naturalnym adresatem polskiej polityki imigracyjnej są Polacy ze Wschodu. Dotąd z repatriacji (nie licząc tych powojennych) skorzystało nieliczne grono. Trudno się jednak dziwić naszym rodakom np. z Kazachstanu, gdyż mało kto by z takowej skorzystał, przypłacając powrót do ojczyzny np. stratą odłożonych już składek emerytalnych w dotychczasowym państwie pobytu. Zabezpieczenie socjalne repatriantów jest nadal nierozwiązanym przez polski rząd problemem, który pogłębia ustawa  repatriacyjna zrzucająca obowiązek zapewnienia mieszkania i pracy na samorządy.

Polskie akcje abolicyjne na dotychczasowych regułach również nie są realnym rozwiązaniem problemu – legalizują pobyt nielicznej grupy cudzoziemców. Przyczyn upatruje się w fakcie, że należy nieprzerwanie przebywać na terenie Polski 5 lat – a o to trudno, gdyż w zdecydowanej większości przypadków Polska traktowana jest jako kraj przerzutowy, przystanek w drodze do Wielkiej Brytanii, Francji czy Włoch. Dodatkowo Polska zgodnie z postanowieniami Układu z Schengen, uszczelniając „błękitną” granicę, uszczupliła przepływ „naturalnych” nielegalnych imigrantów do Polski.

Być może lepsze rezultaty przyniesie akcja promocyjna Polski w oparciu o obcokrajowców już tu zamieszkujących i pracujących. Ci w zdecydowanej większości są uważani za odważnych, pracowitych i przedsiębiorczych. Są to wykonujący pracę głównie w branżach budowlanych, ale też innych, Ukraińcy, Białorusini czy Rosjanie.

Najlepszym przykładem jest tu Ngoc Tu Tao – Wietnamczyk legitymujący się już polskim paszportem – który z majątkiem sięgającym 200 milionów złotych znalazł się w rankingu „Wprost” wśród 100 najbogatszych Polaków. Panu Tao i jego firmie Tan Viet International Polacy zawdzięczają między innymi słynne zupki chińskie i orientalne sosy Tao Tao. Warszawa jest drugim po Paryżu ośrodkiem emigracyjnym Wietnamczyków. Tu działa zasada, że bezpośredni przekaz z ust do ust to najlepsze źródło informacji, a namacalny przykład sukcesu – to większy magnes niż jakikolwiek program rządowy.

Marek Kozłowski


Uwaga! Wszystkie treści i materiały zamieszczane na portalu www.zielonalinia.gov.pl, opracowywane przez grupę redakcyjną, mają charakter informacyjny. Redakcja portalu dokłada wszelkich starań, aby informacje w nim zawarte były rzetelne i wiarygodne. Nie stanowią one wiążącej interpretacji przepisów prawnych.

Zobacz podobne artykuły:

  • Czy chętnie angażujemy się w wykonywaną pracę?
    Najbardziej zaangażowani pracownicy dostosowują warunki pracy do swoich predyspozycji - tłumaczy Konrad Kulikowski, specjalista ds. badań, na co dzień pracujący w Sedlak&Sedlak.

  • Jak przedsiębiorczy są Polacy?
    Przypominamy rozmowę z dr Aliną Warzechą.

  • Jak osiągnąć sukces w życiu zawodowym?
    Rozmowa z Sylwią Kociszewską – coachem, psychologiem, doradcą w karierze - część I

  • Dobra kawa w pracy to nie jest wyzwanie [WYWIAD]
    - Generalnie najlepszym tropem jest po prostu nasz gust – tłumaczy Marcin Rzońca, pasjonat kawy, fotograf i twórca popularnego bloga. Nie krytykuje ludzi za to, jaką kawę piją, ale chętnie podpowiada im, jak delektować się wybornym trunkiem za nieduże pieniądze. Nam zdradził, jakie metody parzenia kawy najlepiej sprawdzą się w pracy!

  • PUP Dębica - Nabór wniosków na staże w połączeniu z wyposażeniem stanowiska pracy
    Powiatowy Urząd Pracy w Dębicy ogłasza nabór wniosków o zorganizowanie stażu w połączeniu z wyposażeniem lub doposażeniem stanowiska pracy dla osób bezrobotnych powyżej 29. roku życia w ramach projektu konkursowego „Szansa na pracę".

  • PUP Dębica - Nabór wniosków na szkolenia w ramach KFS
    Powiatowy Urząd Pracy w Dębicy ogłasza nabór wniosków o przyznanie środków Krajowego Funduszu Szkoleniowego na sfinansowanie kosztów kształcenia ustawicznego.

  • PUP Dębica - Nabór wniosków na wyposażenie stanowiska pracy
    Powiatowy Urząd Pracy w Dębicy ogłasza nabór wniosków o refundację kosztów wyposażenia lub doposażenia stanowiska pracy w ramach projektu „Aktywizacja osób młodych pozostających bez pracy w powiecie dębickim (IV)".

  • WUP Toruń - Targi TRAKO w Gdańsku
    Informujemy, iż w dniach 24-27 września 2019 r. odbędą się Targi TRAKO w Gdańsku.

  • Potrzebujesz dostępu do starszych informacji? Skorzystaj z naszego Archiwum wiadomości.