Powrót

Wybór to wolność

Artykuł zgodny ze stanem prawnym na dzień: 2015-11-27

O śpiącej królewnie, która miała dobry PR, o sukcesie, który nie ma płci i o braniu spraw we własne ręce. O tym, że w życiu liczy się aktywność, a nie perfekcjonizm opowiada nam autorka sukcesów wielu kobiet, a przy tym spełniona zawodowo i szczęśliwa mama – Olga Kozierowska!

Jesteś bizneswoman, dziennikarką, mentorką, trenerem biznesu – można długo wymieniać, ale też - przede wszystkim - mamą. Czy nie spotkałaś się z opiniami innych typu „nie dasz rady”, „za dużo na siebie bierzesz”, „przy dzieciach nie będziesz miała na nic czasu” – które słyszy wiele matek chcących coś zrobić w swoim życiu zawodowym?

Oczywiście. Słyszę to nawet od własnego taty, który do tej pory podkreśla, że kobieta powinna przede wszystkim realizować się w domu, a dopiero potem zawodowo. Musimy liczyć się z tym, że pokolenie naszych rodziców często wyraża tradycyjne przekonania, zresztą nie ma w tym nic złego. To od nas jednak zależy, czy przyjmiemy je jako własne, czy odrzucimy, uznamy za niezgodne z naszymi potrzebami. Wybór to wolność. Jeżeli zaś do czegoś się zmuszamy, bo narzuca nam to ktoś z zewnątrz, bo boimy się oceny innych, bo myślimy, że tak trzeba, bo nasze koleżanki siedzą w domu z dziećmi, bo mama nie pracowała… to szczęścia nie znajdziemy. Frustracja nas dopadnie wcześniej czy później. Pamiętajmy, że dzieci to genialni obserwatorzy, tacy, którzy szczęśliwi są wtedy, gdy czują szczęście rodziców, a w szczególności matki. Ta siedząca w domu, ale nie z wyboru serca i rozumu, jest zdenerwowana, poirytowana, pełna pretensji, nadużywająca słowa „poświęcenie”, ciągle niedoceniana, nawet przez dziecko. Tata w tym układzie staje się cudownym objawieniem, korzystając ze starej marketingowej zasady bycia „dobrem unikatowym”, czyli takim, którego obecności się pragnie, bo jest go tak mało. A jak już jest, to czas z nim spędzony jest jakościowy.

Czy atmosfera domu rodzinnego w jakiś sposób ugruntowała to, jaką osobą jesteś teraz?

Moja mama jest lekarzem, odkąd pamiętam pracowała, tak samo moja babcia i jej siostry, więc ja jestem wychowana w rodzinie kobiet silnych i niezależnych zawodowo. Oczywiście są tego plusy i minusy. Z jednej strony zagrzewano mnie do tego, by odważnie iść przez życie, sięgać po złoto…, z drugiej strony nie akceptowano żadnych słabości i przegranych, a takie podejście kreuje perfekcjonistów nigdy z siebie niezadowolonych. Pozbycie się tego ciężaru zajęło mi kilka dobrych lat pracy nad sobą.

Skąd bierzesz energię na pogodzenie wszystkich swoich ról życiowych?

Zawsze jest tak, że im mamy więcej czasu, tym bardziej go tracimy, a jak mamy go mało, to potrafimy wykorzystać każdą minutę. Ja realnie patrzę na swoje zasoby, zatem wiem, że grunt to organizacja i podział obowiązków. Zresztą sama nie dałabym rady przy trójce dzieci. Ogromnym wsparciem jest dla mnie mój mąż. Po latach nauczyłam się też odpuszczać sobie. Kiedyś wydawało mi się, że muszę być jednocześnie najlepszą mamą, żoną, menedżerką, organizatorką. Ganiłam się za każde niepowodzenie. Walczyłam z wyrzutami sumienia. Teraz wiem, że bycie perfekcyjną w każdym obszarze jest po prostu niemożliwe. By sobie pomóc czasem stosuję taką auto-zabawę. Jednego dnia jestem perfekcyjną mamą, drugiego perfekcyjną menedżerką, trzeciego perfekcyjną żoną. Jak sumuję tydzień, to okazuje się, że w swojej ocenie wypadam całkiem nieźle;) 

Tego jeszcze nie słyszałam. Cenna rada…

A wiesz, co jeszcze robię? To taka rada dla tych, którzy mają problem z nagradzaniem siebie, z zauważeniem i nazwaniem swoich osiągnięć. Bo nam się ciągle wydaje, że za mało zrobiłyśmy, że ciągle powinnyśmy więcej, lepiej, wspanialej, że sukces to jest to, czego właśnie dokonałyśmy… A ja uważam, że sukces, to dać radę każdego dnia i dlatego codziennie w wyobraźni strugam sobie medal.

Nawiązując do wzorca rodzinnego – miałaś pracującą mamę, aktywną zawodowo babcię i w takim wzorcu wyrosłaś. A co z kobietami, które wychowały się w tradycyjnej rodzinie, z mamą –gospodynią domową i zarabiającym ojcem.  Im jest chyba trudniej walczyć o swoją pozycję zawodową?

Wiesz co, to wcale nie znaczy, że mój model był łatwiejszy, bo silna matka oznacza też ogromne oczekiwania, że… musisz być najlepsza. We wszystkim! To rodzi perfekcjonistów, a perfekcjoniści są nieszczęśliwi, po prostu. Mój Tata zaś realizuje tradycyjny model, odkąd skończyłam 8 lat, z inną kobietą niż moja Mama. Doświadczenia nauczyły mnie, że starych drzew się nie przesadza. Zatem nie dyskutuję z opiniami rodziców, żyją przecież na dwóch różnych biegunach, a dyskusje tylko wywołują awantury, a w konsekwencji poczucie winy. Wysłuchuję ich życiowych prawd i rad, a potem mówię: Chcesz, żebym była szczęśliwa? Będę, jak będę sobą. Wtedy Mama mówi „obyś się nie przeliczyła”, a Tata „Ty to chyba córciu w połowie jesteś mężczyzną”.

Moja rada jest taka, żeby naprawdę odważyć się na to, aby odpowiedzieć sobie na pytanie: czego chcę od życia? A następnie zacząć to realizować. A rodzice? Cóż niewielu znam takich, którzy akceptują wybory swoich dzieci. Ale przecież nie żyjemy życiem rodziców, żyjemy na swój rachunek.

Wróćmy jeszcze na moment do sytuacji  matek aktywnych i nieaktywnych zawodowo. Jest wiele kobiet, które mają problem z powrotem na rynek pracy po urodzeniu dziecka. Co zrobić, aby ten powrót był w miarę szybki i bezproblemowy? Czy warto o tym pomyśleć, będąc jeszcze w ciąży?

Pytanie, czy ta kobieta jest na etacie, czy prowadzi własną firmę?

Mam tu na myśli najczęściej kobiety na etacie, które po urodzeniu dziecka mają problem z powrotem na rynek pracy.

Każdy przypadek jest inny. Jedne mają problemy, bo na to zapracowały, inne, bo w międzyczasie ktoś, czy to fair czy nie fair wykazał, że jest bardziej odpowiednim kandydatem na dane stanowisko, jeszcze inne, bo posiadanie potomstwa przez pracującą kobietę przeraża i wiąże się ze stereotypowym przekonaniem, że młoda matka będzie chodzić non stop na zwolnienia.

Na pewno pełne wykorzystanie urlopu macierzyńskiego (rok) powoduje wypadnięcie z obiegu, niebycie na bieżąco, czy to w kwestii tego, co dzieje się w firmie, czy w branży. To rodzi duże wyzwanie, zarówno dla pracodawcy jak i pracownika. Dlatego kwestią powrotów do pracy powinny zająć się działy HR w danych firmach, wcześniej uzyskując wsparcie ze strony naszego rządu. Tu mam na myśli odpowiednie, klarowne przepisy prawa, ich właściwą komunikację, dofinansowanie danych obszarów. W końcu tak bardzo zależy im na tym, byśmy rodziły dzieci, niech zatem stworzą nam odpowiednią infrastrukturę i możliwości. Także dla tych kobiet, którą chcą pracować, mają ambicje, a przy tym nie chcą rezygnować z macierzyństwa. Dawanie pieniędzy na drugie, czy kolejne dziecko nie rozwiąże problemu takich kobiet. 

Wróćmy jednak do tego, co możemy, w sytuacji niepewności,  zrobić same. Jeżeli decydujemy się na macierzyńskim zostać rok, a mamy wątpliwości co do utrzymania pracy na etacie w danej firmie, możemy zacząć szukać innej pracy lub zastanowić się nad otworzeniem własnej działalności. Rok to bardzo długo! Siedzenie i czekanie, że to inni rozwiążą nasze problemy jest, delikatnie mówiąc, naiwnością.

Z tego wynika, że to, jak będzie wyglądało nasze życie zawodowe po macierzyńskim, zależy przede wszystkim od nas samych…

W dużej mierze wszystko zależy od nas samych. Jeśli mówimy o sprawach zawodowych, to uważam, że wszystko jest w naszych rękach. Z biadolenia i obwiniania innych za nasze niepowodzenia nic nie będzie. Zmiana nie nastąpi. Jeśli weźmiemy odpowiedzialność za swoje życie, to mamy szansę zmienić wszystko.

A czy nie spotkałaś się z osobami, kobietami, które coś potrafią, ale twierdzą, że nie mogą założyć firmy, bo „ograniczają je niesprzyjające warunki gospodarcze”?

To jest takie powtarzanie pustych słów, które usłyszało się od kogoś. Teraz jest tysiąc razy łatwiej, niż było kiedyś. Są dotacje, dofinansowania, nisko oprocentowane pożyczki, ulgi, szkolenia, mentoringi, fundacje wspierające przedsiębiorców, Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości bez limitów wiekowych. Proponuję najpierw zaczerpnąć wiedzy, a potem decydować. Wiele wskazówek można znaleźć na naszym portalu: sukcespisanyszminka.pl.

Ocenianie, zanim się spróbuje, to jest szukanie dziury w całym.

Coraz więcej organizacji wspiera dziś kobiety na rynku pracy. Czy mimo to kobiety w biznesie nadal mają trudniej?

W świecie własnego biznesu kobietom jest tak samo dobrze jak mężczyznom lub tak samo trudno jak mężczyznom. Tu płeć nie ma żadnego znaczenia. Zdecydowanie większe wyzwanie jest w świecie dużych organizacji, urzędów, w świecie nauki, w świecie korporacji, gdzie w dalszym ciągu   społecznie nie dorośliśmy jeszcze do tego, by uznać za oczywiste zajmowanie wysokich stanowisk przez kobiety. By się to zmieniło, potrzebne jest wprowadzenie, na szeroką skalę, polityki zarządzania różnorodnością pozwalającej w pełni wykorzystać talenty i potencjał kobiet, odpowiedniego mentoringu i szkoleń. To bardzo istotne kwestie.

Trudno nam zmienić mentalność?

Tak, ale jest to uzasadnione. Jeszcze niedawno kobiety nie miały nawet prawa studiować, nie mówiąc już o posiadaniu pełnych praw obywatelskich. A teraz sięgają po to, co przez wieki mężczyźni uznawali za ich własność – sięgają po władzę. Zresztą ta zmiana mentalności nie dotyczy tylko mężczyzn. Wiele kobiet nadal  uważa, że pewne obszary nie są dla nich, że coś jest kobiece albo męskie, że coś kobietom wypada bądź nie wypada. Oceniając, ostrzejsze są wobec innych kobiet niż wobec mężczyzn. Przykład: gdy na konferencji występuje mężczyzna, to ocenie podlega jakość jego wystąpienia, reszta jest transparentna. A jak występuje kobieta, to zaczniemy zwracać uwagę na to, co ona mówi, ocenimy jej wygląd, ubiór, włosy, itp. Kobieta dla otoczenia jest zawsze jakaś i to zbyt często przysłania jej kompetencje, talenty, możliwości.

W tym kontekście rozumiem, dlaczego wciąż istnieje niezaspokojona potrzeba wspierania kobiet.

Wszystkim niemającym jeszcze przekonania, co do korzyści wynikających z zarzadzania różnorodnością, polecam książkę „Doktryna Ateny” opisującą kobiecy model przywództwa, który ma ponoć uratować turbulencyjny świat biznesu przed kolejnymi kryzysami…Ten model ma sprawdzać się lepiej w czasie gwałtownych zmian. Taki trend obserwuje się przynajmniej w trzynastu krajach, wiodących prym w światowej gospodarce.
Kobiecy model przywództwa oparty jest na cechach tradycyjnie uznawanych za kobiece: elastyczności, nastawieniu na współpracę grupową, otwartą komunikację czy rozważności w podejściu do ryzyka.

Poza wspieraniem kobiet, zaczęłaś wspierać także start-upy. Skąd to zainteresowanie?

Zainteresowałam się tym w 2011 roku. Działałam wówczas w ramach Fundacji Polska Przedsiębiorcza AIP, organizowaliśmy wtedy pionierski kongres dedykowany tej grupie przedsiębiorców. Czas, w którym firma nazywana jest startupem, to trudny test możliwości rynkowych. Czas, w którym następuje weryfikacja pomysłu, jego umiejętne lub nieumiejętne wprowadzenie na rynek, a co za tym idzie, monetyzacja lub jej brak. Jak pokazują realia, aż 8-9 na 10 startupów pada. Młode firmy w procesie inkubacji potrzebują solidnego wsparcia i nie chodzi tu tylko o finanse, czasem o wiele istotniejsza może okazać się pomoc w zakresie budowanie strategii, opracowania modelu biznesowego czy pozyskaniu odpowiednich kontaktów biznesowych.

A jak kobiety radzą sobie w start-upach?

Znam wiele startupów kobiecych, które odnoszą niesamowite sukcesy i to nie tylko w Polsce, ale na skalę międzynarodową. Więc odpowiedź brzmi: radzą sobie dobrze. 

Wielu młodym osobom przy zakładaniu start-upa (ale nie tylko) przyświeca idea „pracy tylko dla siebie, a nie dla klienta”. Chcą robić tylko to, co im się podoba (gra, aplikacja), a klient albo to kupi, albo nie. Jest to odmienna wizja od podejścia, gdzie wszystko robi się „pod klienta”. Jak się odnosisz do tego rodzaju idei?

Jak robię coś dla siebie i mam w nosie, czy to się komuś spodoba czy nie, to istnieje prawdopodobieństwo, że stworzyłam produkt, który pójdzie do „szuflady”, nikt go nie kupi. Oczywiście można próbować wykreować potrzebę na rynku na to, co się stworzyło, ale tego typu działania kosztują, i to bardzo dużo. Pytanie zatem, jaki jest cel naszego działania? Czy chcemy odnieść biznesowy sukces, czy pobawić się i stracić zainwestowany czas i pieniądz.

Robienie czegoś z myślą tylko o sobie jest bardzo ryzykowne…

Takie podejście zdecydowanie nie jest podejściem biznesowym. To raczej sztuka dla sztuki.

Czy w takim razie zbytnie skupienie się na pomyśle, bez odpowiedniego przygotowania etapu wdrożenia jest głównym powodem upadku wielu startupów?

Sam pomysł to niewiele. Powodzenie zapewnia odpowiednia strategia i jej egzekucja.

Sama osiągnęłaś wiele, byłaś też świadkiem wielu sukcesów. Jak definiujesz kobiecy sukces?

Patrząc na biznes, nie dzielę sukcesu na kobiecy czy męski. Sukces to umieć z pomysłu zrobić mały biznes, z małego średni, ze średniego duży, a z dużego międzynarodowy. Podziwiam właśnie takie sukcesy.

Wróćmy jeszcze na moment do pracy na etacie. Zaintrygowało mnie to, co powiedziałaś w jednym z  wywiadów: „Awansu nie dostanie się siedząc cicho w kącie i wykonując w 100% powierzone zadania, będąc w pełni dyspozycyjnym”. Dlaczego?

Bo to nie jakość pracy zapewnia nam awans, karierę, tylko pro-aktywność, odpowiednia komunikacja swych potrzeb, kontakty biznesowe i popularność w miejscu pracy.  Zyskują ci, którym chce się więcej niż innym, którzy umieją się wyróżnić i komunikują swoją gotowość do podjęcia nowych wyzwań. Dlatego tak ważne stają się umiejętności związane z budowaniem relacji biznesowych, kreowaniem marki osobistej i umiejętnej komunikacji z otoczeniem. Znowu: branie spraw we własne ręce. To tak jakbyśmy chciały znaleźć księcia z bajki, zamykając się w wieży i po prostu czekały. Skąd by miał wiedzieć, że tam jesteśmy, że czekamy i że wyrażamy gotowość zamążpójścia? Śpiąca królewna miała przecież świetny PR. Wszyscy wiedzieli, że ona w wieży jest, ba, wiedzieli w której, że jest królewną, i że jak się chłop z nią ożeni, to będzie królem. My też musimy mieć dobry PR!

I chyba czasem musimy wyjść poza swoją strefę komfortu – o tym też wspominałaś w wywiadach i podczas swoich wystąpień.

Faktycznie, choć akurat ostatnio widziałam śmieszny obrazek rysunkowy, gdzie chłopak dzwoni do swojego psychologa i mówi: Proszę pana opuściłem swoją strefę komfortu, ale chciałbym do niej wrócić. Jak? (śmiech)

Nie trzeba jednak wychodzić ze strefy komfortu, żeby mieć chwile zwątpienia. Każdy z nas ma takie chwile, gdy traci motywację, chęć do działania. Olga Kozierowska chyba też tak ma?

Każdy ma, oczywiście. Jedni mają silniejszą motywację wewnętrzną, inni mniej. Ważne jest, żebyśmy zdali sobie sprawę, co jest naszym motywatorem, bo motywatory są różne. Dla kobiet, oczywiście generalizując, największym motywatorem są inni…

Czyli?

Czyli np. nasze dzieci, rodzina. Może nie chce mi się iść do pracy, ale wstanę, bo muszę zapewnić dziecku byt, mieć na rachunki, na jedzenie, na szkołę, na zajęcia dodatkowe, na obóz w wakacje…

Zresztą ponoć problem z motywacją mają ci, którym jest w życiu dość dobrze, a nie ci, którzy walczą o byt.

Czy mam momenty zniechęcania? Mam i wtedy sobie odpuszczam. Nie staram się na siłę motywować do działania. Wiem też, że nic nie jest stałe. Uczucia, które nami targają, są ulotne. Jeżeli zatem o 8.00 rano czuję, że mam wszystko gdzieś i mi się nie chce, to nie znaczy, że będę się tak samo czuła o 13.00. Nauczyłam się po kilku latach ćwiczeń być dla siebie wsparciem, nie tworzyć negatywnych scenariuszy. Zresztą wszystkie te ćwiczenia opisałam w moim najnowszym audiobooku 21 DNI PRZEBUDZENIE. Dziś nie pozwalam swoim myślom sprowadzić mnie na manowce. Ta umiejętność jest najcenniejszą, jaką zdobyłam w ostatnich latach. 

Czy dlatego zainicjowałaś akcję #JAmogę? Opowiedz nam o niej.

Jeżdżąc po Polsce z Power Show spotkałam wiele kobiet. Rozmawiając z nimi, zdałam sobie sprawę, że największym problemem dla nich jest ocenianie sytuacji zanim jeszcze nastąpi, czynienie błędnych założeń na temat siebie i innych, a co za tym idzie, rezygnowanie zanim się spróbuje. Stąd główne przesłanie akcji „Możesz WIĘCEJ, niż MYŚLISZ, że możesz!”.

A dlaczego trzeba nagrać film? To przewrotne. :-) Ma bowiem znaczenie symboliczne dla naszej podświadomości i stanowi podwójne przełamanie się. Włączenie się w akcję polegało też na pokazaniu innym, że oto „mogę więcej” i zachęcaniu ich do nagrywania własnych filmów.

W sumie często mówimy coś głośno przy innych, żeby mieć większą motywację do zrobienia tego…

Tak dokładnie.

…bo inni będą nas o to pytać, niejako wymagać od nas tego.

Będą pytać. A to już swego rodzaju presja… a może motywacja?

Olga Kozierowska  - mówca motywacyjny, bizneswoman, dziennikarka, z ciekawostek muzyk instrumentalista.

Zainspirowała i zmotywowała tysiące Polek do wzięcia swojego życia i szczęścia we własne ręce.  W swoich programach telewizyjnych i radiowych nie stroni od kontrowersyjnych i trudnych tematów, zawsze mając na celu dobro kobiet.  Twórczyni organizacji „Sukces Pisany Szminką“. Pierwszej w Polsce organizacji kompleksowo wspierającej rozwój kobiet i nagłaśniającej ich sukcesy na skalę ogólnopolską.  Twórczyni Power Show nowej, oryginalnej formuły dedykowanej kobietom w całej Polsce. Jest to połączenie monodramu z motywującą mową i inspiracją muzyczną.

Z wykształcenia jest ekonomistką. Uzyskała tytuł MIAB, studiując na uczelniach w Anglii i Holandii. Posiada 17-letnie doświadczenie w biznesie, w tym 12-letnie w pracy w międzynarodowych korporacjach, piastując funkcje zarządcze. 

Laureatka wielu nagród, w tym międzynarodowych: m.in Woman of Consequence 2013 r.USA, Pozytywista Roku czy Marketer Roku. Wybrana jako jedna z 25 liderów w programie „Młodzi Liderzy na start 25/25“ – Teraz Polska, którzy mają największą szansę uzyskać wpływ na kierunek rozwoju Polski w następnym ćwierćwieczu. 

Felietonistka, autorka dwóch książek Sukces Pisany Szminką 2009 r. i POWER PODręcznik 2015 r. oraz audiobooka 21 DNI PRZEBUDZENIE,  redaktor naczelna portaluwww.sukcespisanyszminka.pl.

Prowadzi autorską audycję  na antenie radia ZET CHILLI.

Prywatnie matka trojga dzieci (Konstantego i bliźniaków Toli i Julka).

Rozmawiała Joanna Niemyjska (Zielona Linia 19524, Centrum Informacyjne Służb Zatrudnienia)

 

Chcesz wiedzieć więcej? Przeczytaj również:


Zobacz podobne artykuły

  Potrzebujesz dostępu do starszych informacji? Skorzystaj z naszego Archiwum wiadomości.

 

Uwaga! Wszystkie treści i materiały zamieszczane na portalu www.zielonalinia.gov.pl, opracowywane przez grupę redakcyjną, mają charakter informacyjny. Redakcja portalu dokłada wszelkich starań, aby informacje w nim zawarte były rzetelne i wiarygodne. Nie stanowią one wiążącej interpretacji przepisów prawnych.