Powrót

Idea, która łączy ludzi [WYWIAD]

- To naprawdę genialne, że w dobie mediów z łatwością możemy dotrzeć do informacji o potrzebie pomocy. To pozbawia nas wymówek dotyczących braku wiedzy i zostajemy sam na sam z własną decyzją o tym, czy faktycznie możemy, a przede wszystkim chcemy coś zrobić – tłumaczy Aneta Zagórska, wolontariuszka od lat angażująca się w różne inicjatywy społeczne.

 

Czym jest, w Pani przekonaniu, zaangażowanie społeczne?

 

Każda aktywność świadcząca o tym, że jesteśmy wrażliwi na otaczający nas świat i zdeterminowani, by go zmieniać (bądź po prostu ulepszać, urozmaicać) jest moim zdaniem zaangażowaniem społecznym. Nieważne na jaką skalę prowadzimy swoje działania: czy będzie to udział w wielkim przedsięwzięciu o ogólnopolskim zasięgu, czy lokalna inicjatywa – cokolwiek robimy z myślą o drugim człowieku (ale i zwierzętach czy środowisku), to jest to właśnie owo zaangażowanie. W moim przekonaniu nie musi być ono nawet szeroko promowane, by było ważne i znaczące, chociaż z drugiej strony inspirowanie innych do działania poprzez własną aktywność siłą rzeczy sprawia, że pomagających jest coraz więcej. To naprawdę genialne, że w dobie mediów z łatwością możemy dotrzeć do informacji o potrzebie pomocy. To pozbawia nas wymówek dotyczących braku wiedzy i zostajemy sam na sam z własną decyzją o tym, czy faktycznie możemy, a przede wszystkim chcemy coś zrobić. 

 

Od dawna udziela się Pani społecznie. Skąd wzięła się ta potrzeba i czym dotychczas się Pani zajmowała?

 

Kiedy robimy coś wspólnie dla jednej idei czy w ramach jednego wydarzenia, o wiele prościej jest osiągnąć zamierzony cel, niż gdybyśmy działali w pojedynkę. Może właśnie ta magia współdziałania sprawiła, że chętnie przystępuję do kolejnych inicjatyw. A zaczęło się od biegania – na otwartych treningach poznałam wielu ciekawych ludzi, którzy chcieli ideę biegania promować wśród białostoczan. Szybko zorientowaliśmy się, że nadajemy na tych samych falach i z czasem, dzięki współdziałaniu, białostoczanie mogli uczestniczyć w cyklicznych imprezach takich jak Grand Prix Zwierzyńca czy cosobotnim Parkrunie, a także raz na jakiś czas w biegach okazjonalnych poprzedzonych ciekawymi wydarzeniami edukacyjnymi. Zawiązaliśmy Stowarzyszenie biegowe BiegoStok, które wciąż się rozwija i pracuje nad kolejnymi wydarzeniami sportowymi. Uwielbiam pracować z ludźmi, ale jestem też bardzo wrażliwa na krzywdę zwierząt, szczególnie psów. Odkąd wzięłam swojego psa ze schroniska, pozostaję w ciągłym kontakcie z jego wolontariuszami. Do tej pory nie miałam pojęcia, jak takie schronisko na co dzień funkcjonuje i z jakimi problemami musi się zmagać. Odkąd nadrobiłam te braki wiedzy, staram się dzięki swoim kontaktom wspierać schronisko, najczęściej  w postaci rzeczowej, bo taka pomoc jest równie potrzebna. W międzyczasie zawodowo związałam się z fundacją, która realizowała wiele projektów zarówno ze środków krajowych, jak i unijnych, co pozwoliło mi poznać III sektor od kuchni i utwierdzić w przekonaniu, że jest on bardzo ważnym filarem naszego życia społecznego i warto pozostać w tym obszarze na dłużej.

 

Czy te działania społeczne, często bezpłatne, przełożyły się w jakikolwiek sposób na Pani doświadczenie zawodowe i aktualne miejsce pracy?

 

Uważam, że w życiu nic nie dzieje się przypadkiem. Każda praca – czy to wolontaryjna, czy zawodowa pozwala nam poszerzyć lub posiąść pewne kompetencje, które z pewnością wykorzystamy w przyszłości. Rozwijamy się przez doświadczenie, chociaż wiedza, zwłaszcza specjalistyczna, również się przydaje. Rzecz w tym, by to pierwsze nie traktować jedynie w kontekście naszych powodzeń i sukcesów. Każde doświadczenie, nawet to negatywne, determinuje to, w jakim miejscu się w danym momencie znajdujemy. Zatem zdecydowanie mogę powiedzieć, że wszystko, co do tej pory robiłam, przyczyniło się do tego, że obecnie pracuję przy StartUpie, jakim jest SharingBee, a ten z kolei pozwala mi na dalszy rozwój, bo jak to ze startupami bywa – jest dynamicznie i często trzeba naprędce zrobić coś, z czym się wcześniej nie miało do czynienia.

 

Na czym polega idea SharingBee, którą obecnie się Pani zajmuje?

 

Mówiąc bardzo zwięźle – za pomocą platformy www.sharingbee.pl chcemy dać naszemu społeczeństwo narzędzia, które pozbawią ich wymówek, o których wspominałam wcześniej, od angażowania się w działalność społeczną. A mówiąc zupełnie serio, dążymy do tego, by przepływ informacji na linii organizacja – społeczeństwo był jak najprostszy i kompleksowy. Organizacje, które się u nas zarejestrują,  mają szansę zostać zauważone i objęte misją lub taką misję same dla siebie stworzyć. Misją nazywamy kampanie, dzięki którym fundacje bądź stowarzyszenia zbierają pieniądze na realizację celów statutowych czy też pojedynczych przedsięwzięć. Każdy z nas, kto identyfikuje się z działalnością danej organizacji z pewnością polubi nasze narzędzia, bo w wygodny dla siebie sposób może pomóc bez wychodzenia z domu – ale o tym za chwilę. W tym wszystkim chodzi nam o zbudowanie pewnej społeczności, na którą składają się wszyscy gracze – osoby prywatne, firmy i organizacje pozarządowe strzelające do jednej bramki, jaką jest działalność dobroczynna. 

 

Na czym polega bycie ambasadorem i czym to się różni od założenia misji?

 

Założenie misji, to tak naprawdę poinformowanie społeczeństwa o potrzebach konkretnych organizacji dobroczynnych. Inicjator misji wybiera spośród fundacji i stowarzyszeń, które znajdują się na naszej platformie tę, której działalność chciałby wesprzeć, bo zna jej potrzeby lub ważny jest dla niego obszar jej działalności. Inicjatorem może być każdy użytkownik – zarówno osoba prywatna, jak i sama organizacja. Wybiera się czas trwania takiej misji, ilość pieniędzy, które chce się dla niej zebrać i od tego momentu zaczyna się budowanie społeczności. Tutaj właśnie zaczyna się ogromna rola ambasadorów. To są takie osoby, które zdecydowały, że pomogą inicjatorowi misji w jej promowaniu i docieraniu do kolejnych osób.  Ambasador jest dobrym duchem misji, pomaga jej tętnić życiem i zaistnieć w mediach społecznościowych. To ważna rola, bez której misja nie miałaby wielkich szans na zaistnienie w świadomości ludzi, którzy nigdy nie słyszeli o danej organizacji czy sprawie.

 

W jaki jeszcze sposób można pomagać?

 

Tutaj przychodzą z pomocą nasze narzędzia. Oprócz wcielenia się we wspomnianą rolę ambasadora, użytkownik może pomóc jeszcze na 3 sposoby. Pierwszym jest po prostu przekazanie wpłaty finansowej na rzecz misji. Każda misja ma jakiś cel finansowy, więc nawet najmniejsza wpłata przyczynia się do jego osiągnięcia. Zaznaczę od razu, że cała zebrana kwota, niezależnie czy cel został osiągnięty czy nie, zostaje przekazana na rzecz organizacji objętej misją. Drugi sposób wsparcia to zakupy internetowe, dokonane u jednego z naszych partnerów. Dzięki zintegrowanemu systemowi, sklep wypłaca na rzecz misji jakiś % od zakupów, co dla portfela naszego użytkownika robiącego zakupy jest zupełnie nieodczuwalne, chociaż w ten sposób właśnie wsparł misję. Ostatnie narzędzie to wyzwania. Każdy użytkownik może jeszcze mocniej zmotywować pozostałą społeczność do wsparcia, a to dzięki warunkowi, jaki postawi w zamian za wpłatę większej ilości pieniędzy na rzecz misji. Warunkiem może być łączna wysokość wpłat lub ilość nowych ambasadorów w wyznaczonym okresie. Narzędzie to zostało stworzone szczególnie z myślą o firmach, które rzucając wyzwanie, mogą przy okazji angażować swoich pracowników i klientów do wsparcia.

 

Kto częściej angażuje się społecznie: firmy czy ludzie prywatni? I z czego to wynika?

 

Trudne pytanie. Statystyki mówią o tym, że to jednak osoby prywatne chętniej i częściej pomagają. Z drugiej strony nie wolno zapominać, że działania firm nie są spontaniczne, a więc decyzje o włączeniu się w jakąś akcję lub podjęcie własnej inicjatywy wiąże się z długim okresem planowania. Myślę, że idealnym rozwiązaniem, które pozwala realizować korporacjom program społecznej odpowiedzialności biznesu są tzw. fundacje korporacyjne, takie jak Fundacja DHL czy Fundacja Banku Zachodniego WBK. Zasięg działalności fundacji korporacyjnych jest o wiele większy, niż lokalnych podmiotów, a wsparcie, które mogą zaoferować, jest niejednokrotnie większe. Stąd lepiej powiedzieć – osoby prywatne pomagają chętnie i często, natomiast firmy – rzadziej, niemniej bardziej odczuwalnie i na większą skalę. 

 

Jakie korzyści może przynieść firmom zaangażowanie społeczne?

 

Głęboko wierzę, że wiele firm nie rozpatruje zaangażowania społecznego w kategoriach potencjalnych korzyści. Wiele z nich działa po cichu, unikając rozgłosu, bo uważa niesienie pomocy potrzebującym za coś zupełnie normalnego w społecznym ekosystemie. Na pewno jednak bycie bliżej ludzi, poprzez pomoc w rozwiazywaniu ich problemów lub wspieranie ważnych dla nich działań buduje pozytywny wizerunek firmy i budzi do niej sympatię. Oczywiście, o ile to zaangażowanie jest szczere i spójne z całokształtem wizerunku firmy, a nie na pokaz. Ludzie z natury są uczuleni na fałsz, o który w dzisiejszym świecie nietrudno.

 

Jakie ma Pani najbliższe cele zawodowe? Czy są one związane z dalszym rozwijaniem działań społecznych?

 

Bardzo bym chciała, żeby potencjał StartUpu, w który jestem zaangażowana, został zauważony i dobrze wykorzystany, i na tym się obecnie skupiam. Natomiast wciąż stawiam na własny rozwój zawodowy, toteż nie boję się nowych wyzwań i nie zamykam się na inne projekty. Pewne jest, że moje prywatne działania społeczne nie są zdeterminowane pracą, w której się w danym momencie znajduję. To zupełnie inny typ aktywności, który daje mi dużo satysfakcji.

 

Aneta Zagórska – absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie w Białymstoku, od lat zaangażowana w lokalne inicjatywy społeczne. Zawodowo związana z rozwojem StartUpu, jakim jest platforma finansowania społecznościowego www.shaingbee.pl, gdzie pełni funkcję managera programu My_Planet Mission. Po godzinach uczy języka polskiego jako obcego, dba o dobrą kondycję fizyczną oraz zaczytuje się w biografiach inspirujących osób. Nie znosi stagnacji i stale poszukuje nowych wyzwań zawodowych.

 

Rozmawiała Joanna Niemyjska (Zielona Linia 19524, Centrum Informacyjne Służb Zatrudnienia)


Potrzebujesz dostępu do starszych informacji? Skorzystaj z naszego Archiwum wiadomości.
Uwaga! Wszystkie treści i materiały zamieszczane na portalu www.zielonalinia.gov.pl, opracowywane przez grupę redakcyjną, mają charakter informacyjny. Redakcja portalu dokłada wszelkich starań, aby informacje w nim zawarte były rzetelne i wiarygodne. Nie stanowią one wiążącej interpretacji przepisów prawnych.