Powrót

Dziewczyna zakochana w traktorach

Artykuł zgodny ze stanem prawnym na dzień: 2017-04-24

Gdy o nich mówi, jej oczy nabierają blasku. Z miłości do traktorów stworzyła blog, który cieszy się dużą popularnością. Jej pasja stała się źródłem zarobku. - Nie chodzi o to, by przekonywać miastowych, aby przeprowadzali się na wieś. Najważniejsze, aby pokazać im, jak ogromna jest przepaść pomiędzy ich stereotypowym myśleniem (nie wszystkich, ale wielu osób) a rzeczywistością… - tłumaczy Magda Urbaniak, autorka bloga o traktorach i specjalistka od AGRO PR.

„Wymiana redlic i malowanie siewnika”, „budowa nowego rozsiewacza”, „włókowanie łąk i siew trawy” czy „talerzowanie” – to plany na sobotę wielu czytelników Pani bloga. Skąd pomysł na tak niecodzienny temat bloga jak rolnictwo i traktory widziane okiem kobiety?

Oczy otwarte i ciekawość świata. To chyba to zaprowadziło mnie w gorące jak rozgrzany 4-cylindrowy silnik Deutza objęcia cudownych ciągników rolniczych. Jak? Pracowałam z firmą produkującą świetne ciągniki rolnicze. Kiedy zaczynałam, nie miałam o rolnictwie zielonego pojęcia. Z czasem, po kolejnych godzinach spędzonych na wsi, z rolnikami, na targach rolniczych, połknęłam bakcyla. Zaczęłam się interesować rolnictwem również po godzinach. Wciągnęło mnie to dzięki mądrym ludziom kochającym to, co robią. Ich pasja „przelała” się na mnie. Z agencji, która obsługiwała producenta traktorów, odeszłam, ale zamiłowanie do tych maszyn pozostało.

Porzucenie pracy w agencji PR i stworzenie bloga o traktorach wydaje się dość ryzykowne. Czy miała Pani jakieś obawy? Jak sobie Pani z nimi radziła? Co ostatecznie wpłynęło na tę decyzję?

Praca w agencji była rewelacyjną szkołą życia. Nauczyłam się wiele, zarówno pod kątem public relations jak i organizacji pracy, radzenia sobie z zadaniami, które na początku wydawały się niemożliwe, a na koniec dnia okazywały się sukcesem. Niestety, coraz trudniej było mi zrozumieć sposób zarządzania agencją i pomimo ogromnej sympatii do stanowiska, które zajmowałam, zdecydowałam się odejść. Jedyną moją obawą było to, jak będzie mi się pracowało z dala od rolnictwa. To też było silną motywacją do założenia bloga. Nie było lepszego pretekstu do poznawania maszyn i odwiedzania gospodarstw oraz imprez rolniczych.

Jako dziewczyna z miasta weszła Pani w zupełnie nową „branżę”. Co na początku stanowiło największy problem i jak Pani sobie z nim poradziła? Pytam głównie o fachowe słownictwo, problemy wsi i wszystko co z tematem rolnictwa się wiąże…

Mój znajomy twierdzi, że poznanie realiów rolnictwa to kwestia kilku dni przyjrzenia się temu. Nic bardziej mylnego. Praca i życie na wsi znacznie różni się od tego, które na przykład prowadzę ja, we Wrocławiu. Na każdym kroku poznawałam i nadal poznaję nowe rzeczy, o których wcześniej nie miałam zielonego pojęcia. Terminy, nazwy, oficjalne informacje to jedno. Żeby wgryźć się w to, co na wsi piszczy, potrzeba chęci, zaangażowania i czasu. Ja po czterech latach nadal mam wrażenie, że muszę odkryć tak wiele rzeczy… Największą barierą było to, iż z racji tego, że nikt z mojej rodziny na wsi nie mieszkał, nigdy nie słyszałam nic o ciągnikach, o pracy w polu, o zarządzaniu gospodarstwem. Uczyłam się wszystkiego od zera.

Jak idea przyświeca Pani wpisom? Chce Pani przybliżyć temat rolnictwa osobom niezorientowanym, a  może skupia się Pani na wąskim środowisku zapalonych pasjonatów rolnictwa?

Przede wszystkim chcę pokazać, co mnie osobiście w rolnictwie najbardziej, mówiąc kolokwialnie, kręci. Poza tym dzielę się z rolnikami informacjami, nowinkami, uwagami na temat maszyn. Z jednej strony podrzucam coś nowego, z drugiej zachęcam ich do komentowania. Bardzo lubię wchodzić z nimi w rozmowę i słuchać, co mają do powiedzenia. Dwoma nadrzędnymi założeniami bloga było tworzenie wpisów na temat maszyn, które zmotywują mnie do lepszego ich poznawania oraz, co nie mniej ważne, pokazanie miastowym, jak rolnictwo potrafi być fascynujące. Zwrócenie ich uwagi na to, że istnieje życie poza miastem i ono jest niesamowicie ciekawe. To się chyba, na razie w mikroskali, udaje. Ogromnie mnie to cieszy.

Czy rozprawia się Pani z jakimiś mitami dotyczącymi pracy na roli i rolnictwa?

Z wieloma! Staram się, aby na TRACTORmanii nie zabrakło wpisów pokazujących, tak rzetelnie i ciekawie jak się da, walory życia na wsi. Nie chodzi o to, by przekonywać miastowych, aby przeprowadzali się na wieś. Najważniejsze, aby pokazać im, jak ogromna jest przepaść pomiędzy ich stereotypowym myśleniem (nie wszystkich, ale wielu osób) a rzeczywistością oraz uwypuklić to, jak ważna (a niedoceniana) jest praca rolnika.

W jaki sposób prowadzenie bloga wpłynęło na Pani życie? Jak ono teraz wygląda?

Moje życie dzielę pomiędzy pracą na etacie jako specjalista do spraw komunikacji, a blogiem. Obie te rzeczy sprawiają mi przyjemność, ale jak wiadomo, blog to prawdziwa pasja. Dzięki niemu jestem w stałym kontakcie z rolnikami, otrzymuję zaproszenia na imprezy rolnicze, oferty współpracy, rozwijam się. Czuję się doceniona, ale wciąż pokornie pracuję, aby to, co robię, było lepsze. Podsumowując: blog dodaje mi ogromu pracy i ciężko mi sobie wyobrazić lepszy sposób na spędzanie czasu popołudniami i w weekendy.

Na swoim blogu pisze Pani o tym, że tworzy Pani pierwszą w Polsce specjalizację o nazwie public relations w rolnictwie – czy może Pani nam powiedzieć więcej na ten temat? Rolnicy potrzebują dobrego PR-u?

Myślę, że rolnicy byliby usatysfakcjonowani, gdyby ludzie z miasta zaczęli dostrzegać, jak szlachetna i ciężka jest ich praca. AGRO PR, jak to nazwałam, jest obszarem komunikacji dotyczącej strictre rolnictwa, ale kierowanej zarówno do ludzi mieszkających na wsi jak i w miastach. Uważam, że rolnictwo ma swoją specyfikę, wymaga odpowiednich narzędzi i metod przekazywania informacji. To zaś oznacza, że osoba, która się tym zajmuje, musi jednocześnie mieć wiedzę z obszaru PR jak i rolnictwa. Nieczęsto zdarza się takie połączenie, bo nie jest łatwo wyrobić eksperckość w tych dwóch obszarach. Ja dzielnie się staram i daje mi to dużo satysfakcji.

Z perspektywy czasu i wiedzy, jaką już Pani posiada, jak ocenia Pani pracę w rolnictwie? Pytam główne o wady i zalety oraz o to, czy trzeba mieć wcześniej styczność z rolnictwem, aby być dobrym rolnikiem? Czy praca na wsi nie przypomina teraz coraz bardziej prowadzenia… firmy?

Na to, czy można być rolnikiem, nie mieszkając wcześniej na wsi, nie potrafię odpowiedzieć. Trwają dyskusje wśród samych rolników, czy jest to możliwe. Znam historię amerykańskiego futbolisty, który rolnictwa „nauczył” się poprzez filmy na YouTubie, a teraz prowadzi swoje gospodarstwo. Ze swojej perspektywy, nie próbując zostać rolnikiem, nie śmiałabym tego jednak ocenić. Praca rolnika to ogrom wyzwań, o których również pisałam na blogu. Wymaga wiedzy i doświadczenia na bardzo wielu polach – od budowy maszyn, przez hodowlę zwierząt, po znajomość gleb, roślin, zależności panujących w przyrodzie. Do tego dochodzi wymóg strategicznego planowania prac, zakupów, sprzedaży. Pisałam kiedyś na blogu o tym, że rolnik to przedsiębiorca. Gospodarstwo to jego firma, a ryzyko tej pracy jest zawsze ogromne. Trzeba być na posterunku non stop. To nie jest lekki kawałek chleba.

Na profilu facebookowym, na swoim blogu, zadała Pani fanom pytanie: Jakie najdziwniejsze pytanie, dotyczące rolnictwa, usłyszałaś w życiu? A więc, jak brzmi Pani odpowiedź?

Najdziwniejsze, nie pytanie a stwierdzenie, jakie usłyszałam, dotyczyło tego, że wszystkie ciągniki są jednej marki, że istnieje tylko jeden producent na całym świecie. Zatkało mnie. Nie wydusiłam z siebie komentarza. Ale to lepiej, bo również od tego jest TRACTORmania - ma informować niepoinformowanych, otwierać oczy na rolnictwo.

Jak widzi Pani swoją przyszłość? Czy bierze Pani pod uwagę np.  diametralną zmianę zawodową?

Biorę pod uwagę każdą ewentualność, z bardzo prostego powodu. Wiele razy planowałam swoją przyszłość, tworzyłam założenia i byłam niemal pewna ich spełniania. Zdziwiłam się nie raz, nie dwa i nie trzy. Teraz mam plan działań na kilka miesięcy w przód i kilka planów, które mam zamiar spełnić w ciągu najbliższych lat. Nie trzymam się ich jednak kurczowo. Są mi pomocne w określaniu celów na kolejny dzień, tydzień i miesiąc. Jeśli pojawi się okazja, możliwość czy propozycja, która będzie wymagała diametralnej zmiany, ale będzie ciekawa – dlaczego nie zmienić życia o 180 stopni?

A rolnictwo naprawdę nigdy się Pani nie znudzi – jak napisała Pani na blogu?

Przewrotnie, dla swojego własnego stwierdzenia powiem, nigdy nie mów nigdy. Z całym jednak przekonaniem mogę powiedzieć, że rolnictwo jest mi bliskie od ponad 4 lat i z każdym dniem wciąga coraz bardziej.

Ryzyko zawodowe się opłaca?

Ryzyko zawodowe może się opłacać, jeśli nie utożsamiamy go z brawurą. Kiedy podejmuję ryzyko, zawsze mam plan B i C. Nawet, jeśli nie są tak atrakcyjne jak zrealizowany plan A, nie zostaję na lodzie i mam z czym działać. Jestem wielką fanką powiedzenia „lepsze ups, niż a co by było gdyby”. Na świecie mamy tak dużo możliwości robienia tego, co lubimy i co nas napełnia satysfakcją!  Siedzenie w miejscu, które powoduje, że odliczamy sekundy do piątku, wakacji czy końca roku jest zabieraniem sobie szansy na ciekawy rozwój zawodowy w miejscu, do którego chcemy wracać w poniedziałek rano. Przyznam, że ja polubiłam poniedziałki. Serio! Bardzo lubię to, co robię i mimo, że to wymaga czasem pracy zdecydowanie powyżej 8 godzin dziennie, nie przygniata mnie to. Moja praca, pasja i traktory naprawdę dają mi radochę.

Magdalena Urbaniak - autorka bloga tractormania.pl. Pasjonatka ciągników rolniczych. Specjalistka z zakresu public relations. Global Community Manager w Brand24. Prowadzi podcast BrandTalks - wraz z ekspertami z całego świata rozprawia o marketingu, social media i brandingu. Organizatorka spotkań z cyklu Czwartki Social Media we Wrocławiu.

Rozmawiała Joanna Niemyjska (Zielona Linia 19524, Centrum Informacyjne Służb Zatrudnienia)


Zobacz podobne artykuły

  Potrzebujesz dostępu do starszych informacji? Skorzystaj z naszego Archiwum wiadomości.

 

Uwaga! Wszystkie treści i materiały zamieszczane na portalu www.zielonalinia.gov.pl, opracowywane przez grupę redakcyjną, mają charakter informacyjny. Redakcja portalu dokłada wszelkich starań, aby informacje w nim zawarte były rzetelne i wiarygodne. Nie stanowią one wiążącej interpretacji przepisów prawnych.