Powrót

Dobra kawa w pracy to nie jest wyzwanie [WYWIAD]

- Generalnie najlepszym tropem jest po prostu nasz gust – tłumaczy Marcin Rzońca, pasjonat kawy, fotograf i twórca popularnego bloga. Nie krytykuje ludzi za to, jaką kawę piją, ale chętnie podpowiada im, jak delektować się wybornym trunkiem za nieduże pieniądze. Nam zdradził, jakie metody parzenia kawy najlepiej sprawdzą się w pracy!

Czy picie kawy to przyjemność, a może konieczność w pracy? Jak to wygląda z Pana punktu widzenia?

 

Mam dość nietypową pracę, absolutnie niebiurową, dużo w plenerze i w rozjazdach. Stąd dość trudno mi zdobyć tę dobrą kawę w trakcie pracującego dnia. A ponieważ jest do dla mnie przede wszystkim przyjemność, radzę sobie bez filiżanki kawy, dopóki nie wrócę do domu lub nie zajrzę do którejś z ulubionych kawiarni. Niemniej, patrząc na wiele osób dookoła mnie, faktycznie, wyglądają na takich, którzy nie mogą bez kawy ruszyć w ogóle z miejsca i w ciągu dnia także wspomagają się niejedną kawą, różnej jakości.

Kiedy wyjeżdżam na kilka dni na plan zdjęciowy, wówczas obowiązkowo biorę ze sobą swoje akcesoria do parzenia kawy oraz paczkę ziaren, żeby móc przyjemnie zacząć trudny dzień.

 

Czy, aby wypić dobrą kawę w pracy potrzebne są duże nakłady finansowe? Ile, mniej więcej, trzeba wydać?

 

Paradoksalnie, nie są to duże nakłady finansowe. Tak naprawdę, pijąc klasyczną „zalewajkę”, czyli kawę sypaną, już sama zmiana ziaren na lepsze jakościowo, będzie potężną różnicą w smaku. 250-gramowa paczka dobrej kawy, świeżej, wysokiej jakości, to koszt mniej więcej 30 złotych (oczywiście górna granica jest wysoka, ale też nie ma co popadać w skrajności, dopóki kawa nie stanie się naprawdę dużą pasją i zrozumiemy, dlaczego niektóre ziarna mogą osiągać zawrotne ceny).

Kiedy ma się możliwość przygotowania kawy w pracy i chce się wyjść poza schemat kawy sypanej, koniecznie trzeba zainwestować w młynek żarnowy. Ręczny, to koszt od 150 złotych w górę. Elektryczny, od 400 złotych w górę. Wygodne akcesoria do parzenia, które sprawdzą się w warunkach pozadomowych? Może to być Aeropress, który swoim działaniem przypomina strzykawkę bądź The Gabi, który z kolei jest prostym urządzeniem przelewowym, do którego obsługi nie potrzeba zbyt wiele uwagi. Wciąż z mody nie wychodzi French Press. Koszt tych urządzeń to nieco powyżej 100 złotych.

 

Co mógłby Pan polecić do robienia kawy w małej firmie (ok. 10 pracowników) i wspólnej kuchni?

 

Wydawać by się mogło, że najlepszym urządzeniem mógłby być spory, automatyczny ekspres ciśnieniowy. Oczywiście, odpowiednio go konfigurując i wsypując do niego dobrą kawę, efekty będą przyjemne. Jednak trzeba pamiętać o jego konserwacji i czyszczeniu, co w warunkach pracowniczego „socjalu” może skończyć się szybkim zużyciem i zaniedbaniem sprzętu, a w efekcie niesmaczną kawą.

Dużo tańszym, a równie skutecznym sposobem jest ekspres przelewowy, który w krótkim czasie jest w stanie zaparzyć bez problemu 1,5 litra kawy. Dostawiając do tego prosty młynek elektryczny, żarnowy, świeżą kawę i filtrowaną wodę, otrzymujemy niedrogi (bo całość to wydatek w okolicach 1000 złotych) zestaw i kawę, która zadowoli nie tylko pracowników, ale i klientów odwiedzających biuro.

 

A jak wygląda sytuacja, gdy potrzebujemy sprzętu tylko dla siebie w pracy? Bo np. pracujemy sami i chcemy kupić coś tylko na własne potrzeby?

 

Tak, jak wspomniałem przed chwilą, dobra kawa w pracy, to nie jest wyzwanie. Wystarczą niewielkie nakłady finansowe i dosłownie odrobina teoretycznej wiedzy na temat kawy, by móc się nią delektować, a nie tylko pić, w czasie przerwy. Aeropress i ręczny młynek są tak niewielkie, że bez problemu zmieszczą się w szufladzie bądź szafce.

 

Co najlepiej sprawdza się, gdy mamy dużą firmę i wiele osób o podobnej porze chce robić sobie kawę?

 

W takim wypadku postawienie nawet najbardziej wydajnego automatycznego ekspresu ciśnieniowego może skutecznie stworzyć kolejkę po kawę, bo zawsze jest to przygotowanie jednocześnie jednej, dwóch porcji kawy. Dlatego można pomyśleć, na przykład, o dużym, gastronomicznym ekspresie przelewowym, który w ciągu pięciu - dziesięciu minut jest w stanie zaparzyć nawet dwa - trzy litry czarnej kawy. Znów pamiętając oczywiście, by zadbać o zapas dobrej jakościowo, świeżej kawy, młynek elektryczny oraz świeżą, filtrowaną wodę.

 

O ile korporacje stać na tego rodzaju wydatki, to w przypadku wielu małych firm w Polsce dobry ekspres do kawy to wciąż za duży wydatek. Co by Pan zaproponował w zamian? Zwłaszcza, gdy mamy gości, np. klientów i chcemy ich poczęstować dobrą kawą?

 

To prawda, inwestycja w ekspres automatyczny, który jest bardzo wygodny, to wydatek kilku tysięcy złotych. Wszystko zależy od tego, jak często i ilu gości przyjmujemy w swojej firmie. Gdy są to sporadyczne wizyty, w przypadku niewielkiej liczby osób, można posłużyć się większym objętościowo (na przykład litrowym) French Pressem. Wsypując tam świeżo zmieloną kawę dobrej jakości, w pięć minut można przygotować kawę dla specjalnych gości. Używając kawy wypalanej do espresso, obfitującej najczęściej w nuty czekoladowo-orzechowe, można śmiało nawet dolać nieco mleka, gdyby ktoś miał takie życzenie.

Dysponując budżetem kilkuset złotych, można rozważyć, ponownie, ekspres przelewowy. Warto tylko rozejrzeć się za modelem, który nie leje wody wąskim, pojedynczym strumieniem na środek kawy, tylko posiada coś w rodzaju prysznica, który polewa większą powierzchnię. I co ważne - nie wrzątkiem. To rada tycząca się każdej metody parzenia kawy, zarówno ręcznej, jak i w bardziej złożonych maszynach.

Na pewno niejednemu Czytelnikowi przeszła przez myśl kwestia ekspresów na kapsułki. Owszem, samo urządzenie z reguły nie jest dużym wydatkiem. Należy jednak pamiętać, że jest to związanie się z wyborem kaw tylko od jednego producenta. Do tego kawa w kapsułkach jest po prostu droga w dłuższej perspektywie, a skład wielu kapsułek budzi moje wątpliwości, bo zdarza się tam kawa rozpuszczalna, a kapsułki „mleczne”, to nic innego jak jakaś mieszanka mająca po zetknięciu z wodą imitować mleko.

 

Znam osoby, które nie uznają ekspresów kapsułkowych, właśnie ze względu na ograniczone możliwości wyboru kawy. A czy są kawy, których picie traktowane jest jako faux-pas? W pracy chyba nie? A może się mylę?

 

Trudno mi znaleźć w myślach jakieś konkretne, kawowe faux-pas. Jestem daleki od krytykowania ludzi za to, czy piją rozpuszczalną bądź jakąś marketową, mieloną, za kilka złotych. Każdy sięga po to, co lubi i na co go stać. Znam ludzi, którzy nie są biedni, ale kawa nie jest dla nich ważna i wystarczy im jakakolwiek, „byle była”.

Myślę, że takim nietaktem, ale wynikającym raczej z nieświadomości, jest wychwalanie słynnej kawy kopi luwak. Ta „najdroższa kawa na świecie”, faktycznie, jest bardzo droga, jednak w parze z ceną kompletnie nie idzie jakość oraz smak. Do tego pozyskiwanie tej kawy często okupione jest bardzo złymi warunkami hodowli cywet, przez których układ pokarmowy ta kawa przechodzi.

 

A jakiej kawy nigdy nie wziąłby Pan do ust?

 

Kawa rozpuszczalna, to jest coś, co kompletnie nie leży mi w smaku. Od zawsze był to dla mnie nieprzyjemny zapach i jeszcze gorszy smak. Nawet, jak kawa nie była jeszcze taką pasją, jaką jest teraz, rozpuszczalną omijałem szerokim łukiem.

Podobnie jest ze wspomnianym przeze mnie kopi luwakiem oraz innymi kawami, które są pozyskiwane z odchodów zwierząt. Tu nie chodzi o obrzydzenie, skąd ta kawa została wygrzebana, a o całą otoczkę - marketing, beznadziejną jakość takich ziaren, kompletnie nieadekwatną cenę oraz traktowanie hodowlanych zwierząt.

Zostałem poczęstowany dwa razy w życiu kopi luwakiem, spróbowałem, wystarczy.

 

Dziękujemy za tę informację, można skreślić jedno marzenie z listy.  A wracając do spraw bardziej przyziemnych niż kopi luwak - w jaki sposób wybierać kawę do pracy? Czym się sugerować? Czy da się połączyć jakość z ceną?

 

Wszystko zależy od naszych upodobań. Czy wolimy intensywniejsze smaki, czy bardziej łagodne. Bardziej zbliżone do nut czekoladowych i orzechowych, czy skierowane w stronę słodkich owoców (tak, nuty truskawek, czarnej porzeczki czy brzoskwiń są w kawach dobrej jakości powszechne!). Czy lepsza jest dla nas kawa czarna, czy z mlekiem.

Generalnie najlepszym tropem jest po prostu nasz gust. Ta „dobroć” kawy może być obiektywna jak i subiektywna. Ta pierwsza związana jest z oceną jakości ziarna - czy ma rozwinięty bukiet smakowy i zapachowy, czy nie posiada defektów, wpływających na smak kawy, czy jest poprawnie wypalona, czy jest świeża… A z drugiej strony mamy preferencje smakowe.

A jak wybrać tę naszą ulubioną? Warto, na próbę, zamówić sobie z któregoś z polskich sklepów internetowych, a jest ich kilka, oferujących różne palarnie w jednym miejscu, na przykład dwie, trzy paczki różnych kaw - jakąś mieszankę do espresso, a może jakąś kawę jednorodną, tzw. Singla, wypalonego do metod przelewowych.

Mieszkając w dużym mieście na pewno jest przynajmniej jedna czy dwie kawiarnie serwujące kawy nie tylko z ekspresu, ale także metodami, o których wspominałem wcześniej. Wówczas bariści są w stanie coś polecić, doradzić, dadzą spróbować, wówczas też łatwiej poszukiwać swoich ulubionych smaków.

I tak, da się pogodzić jakość z ceną. Warto zwrócić uwagę przede wszystkim na to, czy kawa jest świeża (kiedy od daty palenia minęło maksymalnie do pół roku, choć optimum to okolice trzech - czterech miesięcy maksymalnie), ziarnista oraz czy nie jest kawą smakową, aromatyzowaną sztucznie.

 

Sporo Pan mówi i pisze o kawie. Czy Pan zdaniem kawa może być „katalizatorem negocjacji biznesowych”? Pytam o to, czy lepiej się negocjuje przy kawie i czy to w ogóle ma znaczenie w biznesie?

 

Myślę, że o to najlepiej pytać prawdziwych biznesmenów! Jednak z moich obserwacji wynika, że kawa, która wyraźnie odróżnia się od powszechnie serwowanych w biurach czy popularnych sieciówkach, zawsze jest dobrym punktem wyjścia do dalszych rozmów.

 

A czy kawa wpłynęła kiedykolwiek na Pana życie? Może zdradzi nam Pan jakieś ciekawe historie z życia, gdzie kawa zagrała pierwsze skrzypce…

 

To pytanie mocno mnie zaskoczyło. Pomijając historie, gdzie przez dobrą kawę udało się zawiązać nowe znajomości, jedną z ostatnich historii mocno związanych z kawą był mój niedawny wyjazd do Seulu. Tylko i wyłącznie przez to, że prowadzę bloga o takiej tematyce, a jednocześnie zawodowo zajmuję się fotografią oraz filmowaniem, zostałem zaproszony na duże targi oraz Mistrzostwa Świata Baristów do stolicy Korei Południowej, właśnie po to, by robić tam zdjęcia. Bez kawy i tej pasji wątpię, abym się tam znalazł.

 

Pijemy coraz więcej kawy, coraz lepszą kawę, czy to oznacza, że coraz więcej można na kawie zarobić? W jaki sposób? Mógłby Pan podrzucić naszym Czytelnikom kilka pomysłów?

 

Kawa od zawsze była uznawana za towar luksusowy, niezależnie od jej jakości. Stąd potężne koncerny kawowe to ogromne, międzynarodowe biznesy. Zatem widać, że na kawie da się zarobić. Trudno jednak zakładać od razu międzynarodową spółkę. Na pewno warto najpierw zgłębić rynek kawowy, poznać nieco środowisko, trendy, nie tylko w wąskiej branży kaw wysokiej jakości, specialty, ale też te powszechnie panujące.

Ludzie coraz częściej mają swoje ulubione, lokalne kawiarnie. Sieciówki mają się dobrze, jednak obok rozwijają się lokale, które nie są miejscem, gdzie serwuje się tylko kawę oraz ciastko. To miejsca ważne dla okolicznych mieszkańców, formujących życie społeczne i pobudzające lokalne grupy działania. Zatem

Świat kawy jest obszerny. To kawiarnie, sklepy z akcesoriami i ziarnami, to Q Graderzy, oceniający kawę, to producenci ekspresów, plantatorzy, roasterzy (osoby wypalające kawę), sprzedawcy, importerzy… Wielka siatka ludzi działająca po to, żeby z rana napić się tej swojej ulubionej filiżanki kawy. Zatem jest w czym wybierać i szukać swojego miejsca zawodowego.

 

A jaka jest właściwie Pana ulubiona kawa?

 

Tak naprawdę nie ma takiej jednej, ulubionej. Ta ulubiona, to ciągłe odkrywanie czegoś nowego. Nowych nut smakowych i całych bukietów, poznawanie nowych palarni i nowych metod parzenia.

Ale jednocześnie ta ulubiona, to chyba wtedy, gdy mogę w spokoju z nią usiąść i nie przejmować się niczym innym poza nią i ludźmi, którzy są mi bliscy.

 

Marcin Rzońca -  twórca bloga PopularCoffee.pl. Fotograf, operator i pasjonat kawy. Zawsze zadowolony, kiedy może łączyć wszystkie swoje pasje i zawody, przekładając je na podróże, odkrywanie smaków i poznawanie nowych ludzi, wyznając zasadę, że praca musi sprawiać przyjemność, bo wówczas nie ma się poczucia nieprzyjemnego obowiązku.

 

Rozmawiała Joanna Niemyjska (Zielona Linia 19524, Centrum Informacyjne Służb Zatrudnienia)


Zobacz podobne artykuły:

Potrzebujesz dostępu do starszych informacji? Skorzystaj z naszego Archiwum wiadomości.
Uwaga! Wszystkie treści i materiały zamieszczane na portalu www.zielonalinia.gov.pl, opracowywane przez grupę redakcyjną, mają charakter informacyjny. Redakcja portalu dokłada wszelkich starań, aby informacje w nim zawarte były rzetelne i wiarygodne. Nie stanowią one wiążącej interpretacji przepisów prawnych.